Dzięki piątkowemu zwycięstwu nad Wisłą Kraków Polonia Warszawa zapewniła sobie trzecie miejsce w ligowej tabeli przed przerwą zimową. Nic więc dziwnego, że szkoleniowiec „Czarnych Koszul”, Jacek Zieliński, był zadowolony z rezultatu spotkania. Zupełnie inny nastrój towarzyszył trenerowi Wisły, Kazimierzowi Moskalowi.
Jacek Zieliński (trener Polonii Warszawa): – Ten mecz był bardzo dramatyczny, bo rzeczywiście to, co się działo na boisku – sytuacje sportowe i pozasportowe – podniosło adrenalinę. Przykra kontuzja Paljicia, czerwona kartka Diaza, później Sadloka. Dużo nerwówki, ale cieszę się, że konsekwentnie graliśmy swoje do końca. Wykorzystaliśmy tę przewagę i wracamy bogatsi o trzy punkty. W naszej sytuacji te punkty są bardzo potrzebne, bo można powiedzieć, wsiedliśmy do wagonu, który goni tę uciekającą dwójkę. Co będzie na wiosnę – zobaczymy. Cieszę się z tych trzech punktów, bo na Wiśle nie wygrywa się zbyt często. My do Wisły mamy ostatnio jakiegoś farta i oby ten fart trwał dalej.

Kazimierz Moskal (trener Wisły Kraków): – Na pewno nie mogę być zadowolony, bo przegraliśmy bardzo ważny mecz. Mecz, można by powiedzieć, o sześć punktów. Nie jestem też zadowolony z gry. Szczególnie w pierwszej połowie nie graliśmy tego, co chcieliśmy grać. Trudno to do mnie dociera. Kolejny raz rozpoczynamy mecz i już na początku musimy dokonać zmiany. W przerwie powinienem zmienić dwóch kolejnych zawodników. Na początku drugiej połowy czerwona kartka, więc wszystko wywróciło się do góry nogami i ciężko było grać naszą piłkę. Wiele razy powtarzałem, dobrze jest być trenerem Wisły, kiedy wygrywa się mecze. Trzeba też na siebie przyjąć porażkę i z tym jakoś żyć.
Opiekun „Białej Gwiazdy” wypowiedział się też na temat stanu zdrowia swoich piłkarzy.
– Mam informację, że Dragan już odzyskał przytomność. Ma wstrząśnienie mózgu i rozcięty od wewnątrz policzek. Z tego, co usłyszałem, to powinien zostać w szpitalu na obserwacji, ale chciał koniecznie się wypisać na własne życzenie. Natomiast, jeśli chodzi o te zmiany, to zaraz po pierwszej połowie o zmianę poprosił Michael Lamey. Nie mógł grać na sto procent, bo naciągnął mięsień dwugłowy. Bardzo poważny problem z przywodzicielem miał Marko Jovanović. Wyszło tak, że na lewej obronie musiał grać Nunez, a na prawej Kirm.
Kazimierz Moskal nie chciał się natomiast wypowiedzieć na temat czerwonej kartki pokazanej Juniorowi Diazowi, gdyż nie widział jeszcze powtórek tej sytuacji.
Wysłuchał Mateusz Stanaszek











