W pierwszym meczu finału Pucharu Polski Śląsk Wrocław uległ Legii Warszawa 0:2. Co po meczu mieli do powiedzenia piłkarze i trenerzy obu zespołów?
Choć większość ekspertów po tym meczu uważa, że Legia niemal zapewniła sobie Puchar Polski, Stanislav Levy podkreśla, że nadzieja umiera ostatnia. Czeski szkoleniowiec pochwalił grę swojego dzisiejszego rywala:

– Musimy sportowo uznać, że Legia była lepszym i agresywniejszym zespołem. Myślę, że wygrała zasłużenie, ale podobnie jak ona, my również mieliśmy swoje szanse na zdobycie bramek. Na boisku mamy jedenastu zawodników i trzeba powiedzieć, że cała drużyna zaprezentowała się poniżej oczekiwań. Legia wyprowadzała dziś bardzo groźne kontrataki. Przed pierwszą bramką mieliśmy jedną czy dwie szanse i do tego momentu to było absolutnie wyrównane spotkanie. Nadzieja umiera ostatnia, ale musimy się szybko przygotować na niedzielne spotkanie ligowe, które jest dla nas bardzo ważne. W rewanżu musimy zrobić wszystko, aby odwrócić losy tego dwumeczu.
Z kolei Jan Urban stwierdził, że jego zespół zagrał najlepszy mecz na wiosnę. Dodał także, że Legia nie ma prawa przegrać rywalizacji o Puchar Polski:
– Wydaje mi się, że zagraliśmy najlepsze spotkanie na wiosnę w najbardziej odpowiednim momencie. Przyjazd do Wrocławia to wielkie wydarzenie dla kibiców obydwu drużyn. Mecz nam się ułożył – potrafiliśmy wyłączyć z gry mocne skrzydła gospodarzy i ich gwiazdę, Sebastiana Milę. My mieliśmy wiele szans i można by powiedzieć, że 2:0 to najmniejszy wymiar kary dla Śląska. Taki rezultat na wyjeździe jest znakomity. Miałem obawy tylko jednego typu. Śląsk ostatnio sromotnie przegrał derby z Zagłębiem. Tak sobie pomyślałem: „znów trafiliśmy na gości, którzy będą chcieli się zrehabilitować kibicom i odegrać akurat w meczu z nami”. Na szczęście tak się nie stało i zdołaliśmy wygrać. Kwestia Pucharu Polski powinna już być rozstrzygnięta. Gdybyśmy wygrali na wyjeździe 2:0 i tego nie wykorzystali, wówczas lamentowalibyśmy bardzo długo. Gramy na własnym boisku i nie możemy wypuścić trofeum z rąk. Z presją, która może rosnąć w ostatnich kolejkach, zawodnicy muszą sobie radzić. Lech może przygotować się w cyklu meczowym przed każdym kolejnym spotkaniem. My pracujemy w takim klubie, w którym chcemy wygrywać wszystko, co się da.
– Cała drużyna zagrała dobrze, byliśmy blisko przeciwnika. Nie pozwoliliśmy ani Mili, ani Kaźmierczakowi na rozegranie piłki. Wykorzystaliśmy jedną z kontr i objęliśmy prowadzenie. Później dołożyliśmy kolejną bramkę. Graliśmy w finale zmagań o Puchar Polski. Wszyscy byli pozytywnie naładowani. Ranga spotkania nas zmotywowała do dobrej gry. Każdy, kto nie gra regularnie, chce wykorzystać swoją szansę. Teraz myślimy tylko o Lechii Gdańsk – powiedział po meczu Dominik Furman.
Tak samo jak trener, tak i kapitan Śląska Sebastian Mila przyznał, że Legia była dziś zespołem lepszym:
– Legia była od nas lepsza. Strzeliła dwa gole i prowadziła dzisiaj grę. Nam to spotkanie nie wyszło. Teraz musimy powalczyć w spotkaniu rewanżowym w Warszawie, chociaż nasi rywale są bliżej Pucharu Polski. W stosunku do meczu z grudnia legioniści dokonali kilku wzmocnień, które dzisiaj odegrały ważne role. Chcieliśmy dzisiaj zagrać inaczej, ale przegraliśmy.
co to ma byc? Final ktory ma 2 mecze to chyba tylko
ci idioci co nie maja co robic mogi wymyslec haha
Polska pilka schhodzi na psy, final powinien byc na
narodowym stadionie idioci bez jaj a co do tego
meczu to slask ma bardzo male sznase legia ma
nieprzecietnych zawodnikow i pewnie w drugim czemu
pokusza sie o zwciestwo.
Finał powinien być jeden a nie jakoś tak po
Mongolsku