AC Milan nie stracił dystansu do liderującego Juventusu i dzięki wygranej z Genoą wciąż liczy się w walce o scudetto. „Rossoneri” w dzisiejszym spotkaniu znów nie zachwycili, ale dzięki bramce z końcówki spotkania mogą cieszyć się z trzech punktów.

Uczestników spotkania z 33. kolejki Serie A pomiędzy Milanem a Genoą dzielą dwa piłkarskie bieguny. „Rossoneri” pomimo ostatniej i nie pierwszej już wpadki wciąż walczą o tytuł mistrzowski. Strata trzech punktów wcale taka duża nie jest, tym bardziej że do końca pozostało jeszcze pięć spotkań. A o co walczy Genoa? Oczywiście o utrzymanie. Teraz zawodnicy tej drużyny są pod jeszcze większą presją ze strony fanów, którzy swe niezadowolenia wyrazili już podczas poprzedniego meczu „Rossoblu”. Drużyna ma nowego trenera, który z pewnością będzie chciał wykorzystać porażkę Lecce, by uciec od strefy spadkowej.
Milan, jak zwykle w ostatnich meczach, zaczął dość niemrawo, co bardzo szybko wykorzystać mogli goście. W 8. minucie przed znakomitą okazją stanął Kucka, ale w ostatnim momencie jego strzał zblokował Nesta, który jednak zrobił to ręką. Mimo wszystko arbiter spotkania nie dopatrzył się przewinienia w tym zagraniu. Trzeba obiektywnie przyznać, że Milan, przynajmniej po 30 minutach gry, nie wyglądał jak drużyna, która walczy o scudetto. „Rossoneri” praktycznie w ogóle nie zagrażali bramce Freya. Genoa za to skutecznie zagęściła środek pola i od czasu do czasu próbowała swych szans bramkowych. I to właśnie po pół godzinie gry miała miejsce pierwsza groźna sytuacja w wykonaniu Milanu. Na bramkę gości uderzał Emanuelson, ale szczęśliwie piłkę wybijał jeden z obrońców drużyny przeciwnej. Siedem minut później Janković wykreował ładną akcję z lewego skrzydła, ale jego dogranie nie doszło do Palacio, dzięki skutecznemu blokowi obrońców. Do końca pierwszej połowy nic więcej się już nie wydarzyło, a więc po 45 minutach bez emocji na San Siro.
Druga część spotkania rozpoczęła się dużo żwawiej. Głównie za sprawą dynamicznych kontrataków gości, z którymi jednak dobrze radzili sobie obrońcy Milanu. A „Rossoneri” najlepszą okazję w całym meczu mieli w 50. minucie. Potężny strzał oddał wtedy Ibrahimović, ale świetnie interweniował Frey. Szwedzki napastnik w 62. minucie mógł popisać się znakomitą asystą, gdyby tylko strzał z woleja Emanuelsona trafił do bramki. Futbolówka jednak przeleciał minimalnie obok słupka. Kilka minut później próbowała odpowiedzieć Genoa, ale strzał Jankovicia spokojnie wybronił Abbiati. W 72. minucie serbski napastnik Genoi znów wystąpił w roli głównej, ale nie w akcji ofensywnej, a defensywnej, która na dobre dla jego drużyny nie wyszła. Janković brzydko faulował Antoniniego, za co otrzymał czerwoną kartkę. Milan, grając w przewadze, od razu miał znakomita okazję do zdobycia bramki, ale strzał Muntariego fenomenalnie wybronił Frey. Chwilę później swych sił próbował Cassano, ale jego piłka przeleciała tuż nad spojeniem bramki gości. Na szczęście dla kibiców zgromadzonych na stadionie, nadeszła 86. minuta, w której to rezerwowy zawodnik Milanu wpisał się na listę strzelców. Boateng wykorzystał wolne pole i choć uderzał z dużego kąta, posłał piłkę tuż obok interweniującego Freya i wyprowadził swą drużynę na prowadzenie. Bramka ta okazała się decydująca w tym spotkaniu. Milan odniósł więc cenne zwycięstwo, choć z pewnością styl, w jakim tego dokonał, nie może cieszyć drużynę.











