Poza hitem rundy, w sobotę rozegrano w Rosji jeszcze dwa spotkania. Nie miały one jednak większego znaczenia dla zasadniczego układu tabeli. W pierwszym z nich Terek pokonał Ałanię 2:0, a w drugim Dynamo zremisowało z Kryljami 1:1
Początek starcia w Groznym okazał się bardzo spokojny. Dopiero w 5. minucie Karenowi Oganianowi udało się pierwszy raz zagrozić bramce miejscowych. Niebezpieczeństwo po drugiej stronie próbował stworzyć Sadajew, lecz skuteczniejsi okazali się władykaukascy obrońcy. Po kwadransie gry strzałem z rzutu wolnego nie popisał się Mauricio, trafiając wprost w ręce Kierżakowa, a Dzikań udanie wyszedł do dośrodkowania Stojanowa z wolnego. Około 20. minuty oba zespoły spuściły z tonu. Pełno było niedokładności oraz kiepskich dośrodkowań i strzałów. Najbardziej godne odnotowania okazały się próby Andrieja Kobienki i Gieorgija Gogaczyjewa. Na 11 minut przed przerwą domagali się rzutu karnego za przewinienie Eldara Nizamutdinowa na Rizwani Ucijewie. Prowadzący zawody Władimir Kazmiernko nakazał jednak grać dalej. Do końca pierwszej połowy przeprowadziły jeszcze kilka akcji, lecz nie zmieniło to ani obrazu gry, ani wyniku.
Na początku drugiej części meczu aktywniejsi byli gospodarze. W ich składzie przed szereg wbijał się Mauricio. Najpierw zarobił niepotrzebną żółtą kartkę za dyskusję z sędzią, po faulu podyktowano rzut wolny z dość niebezpiecznej odległości od bramki, a w końcu w 57. minucie wpisał się na listę strzelców, choć sędzia mógł pokusić się o odgwizdanie spalonego. Po zdobyciu bramki Terekowi grało się lepiej. Jego zawodnicy łatwiej dochodzili do dogodnych okazji. Najlepszą z nich zmarnował Ansildarow. Po drugiej stronie groźnie uderzał Stajanow. W 78. minucie drugą, żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Gabułow. Uprościło to zadanie miejscowych, którzy niedługo później za sprawą Rizwana Ucijewa strzelili drugiego gola. Ostatecznie po nie najlepszym meczu Czeczeni zwyciężyli 2:0.
Do potyczki z Kryljami Dynamo przystąpiło wzmocnione obecnością swoich letnich nabytków: Marko Lomicia i Kevina Kuranyiego. Początek meczu należał do moskwian, choć w ich grze było sporo niedociągnięć. O poziomie koncentracji najlepiej świadczyły bardzo niecelne strzały Samiedowa i Siemszowa z jednej czy Samsonowa z drugiej strony. Po zablokowaniu uderzenia Iwanowa przez Granta, niedokładnie główkował Kuranyi po dośrodkowaniu Dmitrija Kombarowa. Największe zagrożenie oba zespoły stwarzały z rzutów wolnych. Jednak zarówno Lobos poradził sobie z próbą Samiedowa, jak i Gabułow ze strzałem Budylina. Po pół godzinie gry aktywniejszy stał się Woronin. Ukrainiec może żałować sytuacji, w której przekombinował, odgrywając piłkę piętą do Dmitrija Kombarowa. Chwilę później mocną centrę Samsonowa wyłapał były golkiper Kubania i Amkaru. W samej końcówce Adżindżał nie zdążył do podania Chochłowa, a dalekiego zagrania Lomicia nie wykorzystał napastnik sprowadzony z Schalke, trafiając jedynie w boczną siatkę. Do przerwy nikt bramki nie zdobył.
W pierwszych minutach drugiej połowy Lomić wywalczył rzut wolny z niewielkiej odległości od bramki Lobosa. Jednak chilijski bramkarz poradził sobie z uderzeniem Woronina, a dobitkę Samiedowa zablokował obrońca. Ukraiński napastnik okazał się bardzo aktywny w tej części meczu. Najpierw oddał silny, aczkolwiek minimalnie niecelny strzał, a potem nie zdążył do prostopadłego podania Samiedowa. Pomocnik Dynama parę chwil później chybił po dośrodkowaniu z wolnego Granata. W 66. minucie wysiłki Dynama wreszcie przyniosły skutek. Piłkę w polu karnym dostał Siemszow, który huknął tak, że Lobos, mimo ogromnego wysiłku, nie potrafił tego obronić. Strzelec bramki chwilę później nie zdążył do podania po akcji Woronina. Po chwili chilijski bramkarz wykorzystał błąd Kuranyiego w przyjęciu, by zażegnać niebezpieczeństwo pod swoją bramką. Im dłużej trwał mecz, tym więcej gospodarze dawali pograć gościom. Ci doszli do głosu. Na pięć minut przed ostatnim gwizdkiem świetnej okazji nie wykorzystał Sawin. Jednak chwilę później futbolówka znalazła się w siatce Gabułowa. Po dośrodkowaniu ze skrzydła do własnej siatki pechowo wpakował ją Kołodin. Dynamo rozpoczęło rozpaczliwy szturm, lecz z próbami Chochłowa i Kokorina radził sobie Lobos. Chilijczyk w końcówce uratował Kryljom bezcenny remis.










