Inter Mediolan na własnym stadionie pokonał ekipę Pescary 2:0. Rodrigo Palacio i Freddy Guarin zdobyli po jednym golu, radując fanów zgromadzonych na Giuseppe Meazza.
Do Mediolanu przyjechali bojowo nastawieni zawodnicy Pescary. Nie zamierzali łatwo oddać inicjatywy, chcąc zagrać mecz z pełnym animuszem. Tym bardziej że dwa ostatnie spotkania zakończyły się ich zwycięstwem, więc nie zamierzali na tym poprzestać.
Na początku meczu żadna z drużyn nie chciała popełnić błędu, który utrudni zgarnięcie pełnej puli. Fredy Guarin świetnie zagrał piłkę w pole karne do Rodrigo Palacio, ale Argentyńczyk nie zdołał pokonać bramkarza, bo futbolówka minęła dalszy słupek bramki. Pescara w pierwszych minutach grała bardzo odważnie, podejmując ryzyko bez żadnych kompleksów. Przede wszystkim nie bała się gry na połowie przeciwnika, próbując przejąć inicjatywę w tym meczu. Z upływem czasu Inter coraz bardziej nie miał pomysłu na to, jak pokonać golkipera gości. Alvaro Pereira wparował w pole karne i trafił w boczną siatkę, ale nawet gdyby piłka była w bramce, to gol nie zostałby uznany, bo sędzia linowy podniósł chorągiewkę. Gospodarze wychodzili atakami pozycyjnymi, mając olbrzymią nadzieję, że uda się pokonać bramkarza Pescary.
Podopieczni Andrei Stramaccioniego mieli dużo stałych fragmentów gry, natomiast żadnego nie potrafili należycie wykorzystać. Kolumbijczyk Fredy Guarin został powalony w „szesnastce” przez Birkira Bjarnasona, ale arbiter nie podyktował rzutu karnego, więc Inter musiał zadowolić się tylko rzutem rożnym. W 30. minucie impas został przełamany. Rodrigo Palacio dostał piłkę w okolicach szesnastego metra, następnie obrócił się z futbolówką niczym napastnik z najwyższej półki i pokonał Mattię Perina precyzyjnym strzałem. Po tym golu odetchnął z ulgą siedzący na trybunach Massimo Moratti, gdyż zawodnicy z Mediolanu mieli duże problemy ze zdobyciem bramki. Piłkarze Pescary nie zamierzali składać broni, ale nie mieli pomysłu na rozpracowanie defensorów Interu. Kiedy ataki gości nabierały rozmachu, to później szybko paliły na panewce. Przed końcem pierwszej części gry zawiódł Jonathan, który dostał świetną piłkę od Antonio Cassano w pole karne, ale nie potrafił dobrze zagrać do środka i wszystko zakończyło się fiaskiem. Gospodarze prowadzili po pierwszej połowie meczu z Pescarą 1:0.
W drugiej połowie Inter zamierzał szybko zdobyć kolejnego gola, by później skupić się tylko na grze defensywnej. Podobnie jak na początku pierwszej części spotkania zawodnicy gości dłużej utrzymywali się przy piłce na połowie przeciwnika. Vladimir Weiss chciał pokonać Samira Handanovicia strzałem z dystansu, ale znacznie przestrzelił. Chwilę później Jonathan oddał strzał z okolic pola karnego, ale niewiele się pomylił, bo piłka poleciała minimalnie obok dalszego słupka bramki. W 54. minucie Rodrigo Palacio zagrał piłkę w „szesnastce” do Guarina, a ten z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki. Piłkarze Interu wykorzystali dużą niefrasobliwość obrońców Pescary, którzy zachowali się karygodnie, bo nie pokryli Kolumbijczyka.
W ekipie gości najbardziej aktywny był Vladimir Weiss, gdyż to on kreował grę. Piłkarze Pescary walczyli zacięcie, by zdobyć wyrównującą bramkę, która włączy ich do równorzędnej walki. Jednakże o to było bardzo trudno, bo defensorzy gospodarzy grali bardzo konsekwentnie w obronie. Kontrataki Interu nabrały wolniejszego tempa, dlatego było ich znacznie mniej niż dotychczas. Swojego dnia nie miał dzisiaj napastnik gości Jonathas, bo był bardzo nieskuteczny i grał poniżej oczekiwań. Pod koniec meczu Alvaro Pereira popisał się mocnym uderzeń zza linii szesnastego metra, ale Mattia Perin świetnie interweniował i zażegnał groźny strzał. Wynik nie uległ zmianie i Inter zasłużenie wygrał 2:0.










