Od falstartu rozpoczęły się rozgrywki Serie A sezonu 2010/2011. W 1. kolejce porywających widowisk oraz bramek było jak na lekarstwo. Pocieszeniem może być fakt, że padło kilka niespodziewanych wyników, przez co można wnioskować, iż ten sezon będzie obfitował w zaskakujące rozstrzygnięcia.
Nowe roozgrywki rozpoczął pojedynek Udinese z Genoą. Podopieczni Gian Piero Gasperiniego mają w tym sezonie wysokie ambicje. Po dokonaniu kilku ciekawych wzmocnień kibice liczą, że „Gryfy” w tym sezonie sprawią miłą niespodziankę. Już w pierwszym meczu pokazały swoją siłę. Skromne zwycięstwo 1:0 jest o tyle cenne, że zostało ono wywalczone na Stadio Friuli. W ubiegłym sezonie wiele klubów nie przywiozło stamtąd ani jednego punktu. Premierowy wieczór Serie A 2010/2011 przyniósł nam pierwszą sensacje. Wymieniana w gronie faworytów Roma jedynie zremisowała na własnym terenie z Ceseną. Beniaminek postawił wicemistrzom Włoch twarde warunki i nie dał sobie wbić bramki. Wygląda na to, że eksperci zbyt szybko pochowali „Koniki Morskie”, bo jak się okazuje, mogą one sporo namieszać.

W niedzielę odnowiony Juventus przyjechał na Stadio San Nicola, by stawić czoła Bari. Podopieczni Luigi Del Neriego uraczyli swoich kibiców mizerną grą i ostatecznie przegrali 0:1. Bohaterem gospodarzy został Massimo Donati, który strzelił gola przedniej urody. Tego wieczoru najwięcej powodów do radości miał Milan. „Rossoneri” bez trudu uporali się z Lecce. Bohaterem spotkania był strzelec dwóch bramek Alexandre Pato. Od następnej kolejki do dyspozycji Massimiliano Allegriego będą Zlatan Ibrahimović oraz Robinho. Można przypuszczać, że w tym roku mediolańczycy jeszcze bardziej włączą się w rywalizację o scudetto. Niestety, nie doczekaliśmy się debiutu Artura Boruca w Serie A. Mimo wcześniejszych zapowiedzi, Sinisa Mihajlović postanowił postawić na zaufanego Sebastiena Freya. Francuz spisał się bez zarzutów, co nie jest dobrą informacją dla Polaka. Fiorentina po brutalnym meczu zremisowała z Napoli 1:1. Gola dla przyjezdnych zdobył nowy nabytek, Edinson Cavani. Duże powody do radości miała Sampdoria. Genueńczycy otrząsnęli się po porażce w dwumeczu w Werderem i w niedzielę gładko uporali się z Lazio Rzym. Rzymianie nie wyciągnęli wniosków z ubiegłego sezonu i wygląda na to, że teraz znów czeka ich walka o utrzymanie.
Do największej niespodzianki doszło w poniedziałek. Inter jedynie bezbramkowo zremisował ze słabą Bologną. Na dodatek przeciwnicy mistrza Włoch przystąpili do tego meczu nie mając trenera, bo Franco Colomba został zwolniony na kilka dni przed startem rozgrywek. Rafael Benitez najwidoczniej jeszcze nie odnajduje się w Mediolanie. Hiszpan musi szybko naoliwić swoją maszynę, bo inaczej „Nerazzurri” wejdą w nową dekadę bez znaczącego trofeum.










