Do 86. minuty utrzymywał się wynik 1:1. Wtedy to dwukrotnie błysnął Steven Jovetić, który tego dnia rozgrywał fenomenalne zawody. Po jego asyście i bramce to Fiorentina wraca do domu z kompletem punktów.
Pojedynek pomiędzy Napoli a Fiorentiną był jedynym spotkaniem 28. kolejki Serie A rozgrywanym w sobotę. Obok meczów ścisłej czołówki, właśnie to spotkanie zapowiadało się najciekawiej. Napoli, ciągle walczące o miejsca premiowane grą w europejskich pucharach, podejmowało na swoim stadionie zespół, który niedawno, po nieszczęśliwym dwumeczu, pożegnał się z Ligą Mistrzów.

Od początku spotkania dało się słyszeć głośny doping fanów drużyny z Neapolu. Tylko neapolitańczyków, bowiem kibice „Violi” solidarnie zbojkotowali wyjazd po przyznaniu im tylko 30 wejściówek. Na pierwsze groźniejsze okazje trzeba było czekać do 10. minuty, kiedy to po rzucie rożnym strzał głową Joveticia minął bramkę przeciwnika.
Cała pierwsza połowa była bardzo chaotyczna. Piłkarze obu zespołów grali długą, często niedokładną piłkę, pomijając przy tym linię pomocników. Gra toczyła się w bocznych sektorach boiska, jednak wszystko to były słabe ciosy z łatwością przyjmowane na gardę i nieczyniące szkody. W końcówce pierwszej połowy Marco Donadel skutecznym przechwytem rozpoczął kontrę „Fioletowych”. Przerzucił piłkę na lewo, tam był Pasquale, który doskonałym podaniem uruchomił najlepszego strzelca Fiorentiny – Gilardino. Ten jednak sfaulował bramkarza gospodarzy, zabrakło naprawdę niewiele. Pierwszą odsłonę meczu zakończyła akcja „Błękitnych”. Szybkie wznowienie gry z autu, zaskakujące podanie piętą do Zunigi, który strzelił z ostrego kąta, piłka opuściła plac gry, a Luca Banti oznajmił piłkarzom zejście na przerwę.
Mimo braku bramek, spotkanie toczyło się w bardzo żywym tempie. Piłkarze walczyli, sędzia często używał gwizdka. W pierwszej połowie lepsze akcje stworzyli gospodarze, Fiorentina ograniczała się do szybkich ataków z kontry.
Druga połowa zaczęła się niespodziewanym, mocnym uderzeniem piłkarzy z Neapolu. W 47. minucie, po dłuższej wymianie piłki, bardzo aktywny tego dnia Maggio dośrodkował wprost na głowę Lavezziego. Piłka wylądowała w siatce, bierność obrońców została okupiona straconym golem. A na trybunach istne szaleństwo. Lavezzi strzelił swojego piątego gola w tym sezonie. Właśnie w 60. minucie kiepsko grająca Fioretnina oddała pierwszy celny (sic!) strzał w tym meczu. Upadając przed „szesnastką”, Babacar podał piłkę na skrzydło. Niepilnowany Jovetić ostro dośrodkował. Znikąd pojawił się Alberto Gilardino, wyprzedzając rzucającego się De Sanctisa, umieścił piłkę w siatce. Mamy remis. Teraz już obie drużyny zaczęły bardziej szanować piłkę, powoli konstruowały akcje, mecz zrobił się spokojniejszy, lekką przewagę zaczął przejmować zespół z Toskanii. 70. minuta to rajd Lavezziego, który znakomicie wychodząc w tempo, dostał piłkę od partnera. Będąc już w „szesnastce” i przygotowując się do strzału, został podcięty przez interweniującego wślizgiem Kroldrupa, który powalił Lavezziego i wybił piłkę. Sędzia pozostał niewzruszony. Na boisku pojawił się Fabio Quagliarella. W doliczonym czasie gry na rzut rożny w pole karne gości rozpaczliwie pospieszył Morgan De Sanctis. Futbolówka spadła pod jego nogi, nieudolnie próbował zastawić piłkę i stracił ją na rzecz Babacara. Ten biegł, ile sił w płucach, gdy na drodze pojawił się ostatni obrońca Napoli, oddał lekki strzał po ziemi. Piłka, niestety, stanęła kilkanaście metrów od bramki. Sprawdzian sprinterski na 60 metrów najlepiej zaliczyłby Jovetić, który ze sporym zapasem dobiegł do futbolówki pierwszy i bez trudu ustalił wynik spotkania. Do dwóch asyst dorzucił bramkę. Piłkarzy Napoli żegnały rzęsiste gwizdy.










