Michał Probierz zostaje na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski. Bezpośrednio przed meczem z Francją PZPN w specjalnym komunikacie poinformował, że 51-letni szkoleniowiec i jego sztab mają pełne wsparcie Związku i prezesa Cezarego Kuleszy. To wszystko pomimo zawalonych mistrzostw Europy, z którymi po raz kolejny żegnamy się już po trzech meczach. Wśród wcześniejszych kompromitujących nieraz wyborów to rozwiązanie Polskiego Związku Piłki Nożnej wydaje się najlepszą możliwą decyzją.
Kiedy we wrześniu zeszłego roku stało się jasne, że to Michał Probierz zastąpi Fernando Santosa na stołku selekcjonera reprezentacji Polski, opinii publicznej daleko było do entuzjazmu. Delikatnie mówiąc. „Nieudacznik”, „wstyd i hańba, ośmieszacie się”, „gwóźdź do trumny polskiej piłki”. To tylko część z nieprzychylnych komentarzy, które zalały internet po ogłoszeniu nominacji dla 51-latka. W końcu na to stanowisko przymierzano Marka Papszuna, który nie ukrywał, że czeka na ofertę z polskiej federacji. W tym momencie jednak trudno wyobrazić sobie polską kadrę z innym szkoleniowcem przy linii.
Znów odbijamy się od ściany do ściany
A wszystko to dlatego, że kadra Michała Probierza znów rozpaliła nadzieję w sercach kibiców. Ta szybko została co prawda ostudzona w trakcie meczu z Austrią, ale przypomnijmy sobie jednak miejsce, w którym znajdowaliśmy się jeszcze rok temu. Absurd gonił absurd, a skandal gonił skandal. Zagarniętą pod dywan aferę premiową przysłoniły fatalne wyniki sportowe Fernando Santosa. W eliminacyjnej grupie śmiechu, jedyną drużyną, z której mogliśmy się śmiać, była właśnie Polska. Zarówno reprezentanci, jak i Związek robili wszystko, by skutecznie od siebie odpychać.
Warto pochylić się nad jedną kwestią. Znowu bowiem mamy skłonność do skakania ze skrajności w skrajność. Kiedy reprezentacja Polski zupełnie bez żadnych oczekiwań wylatywała do Hanoweru, remis w jakimkolwiek meczu rozpatrywany był w kategorii cudu. Po porażce z Holandią zapanował wśród nas przesadny optymizm. Nagle drużyna, która na własne życzenie jako ostatnia awansowała na turniej, miała się bić jak równy z równym z Austrią i Francją o wyjście z grupy. Musimy zacząć respektować szereg, w którym aktualnie stoimy. Na dzień dzisiejszy jesteśmy europejskim średniakiem, któremu daleko do czołówki.

Sami sobie ten los zgotowaliśmy. Staraliśmy się jak mogliśmy, by być losowanym z czwartego koszyka na turniej w Niemczech. Konsekwentnie niszczyliśmy pozycję w rankingu, przez co straciliśmy pierwszy koszyk w losowaniu grup eliminacyjnych na następny mundial. Zadaniem Michała Probierza nie było wyjście z grupy. Jego celem miało być wejście na Euro tylną furtką, którą gwarantowały baraże, a także zapewnienie perspektywy na dalszy rozwój i stabilizację.
Styl, wynik i zmiana pokoleniowa. Probierz daje nadzieję
Od lat trwa dyskusja nad potrzebą przeprowadzenia w polskiej kadrze zmiany pokoleniowej. Równolegle do niej prowadzony jest spór, czy lepiej pięknie przegrać i odpaść, czy brzydko wygrać i grać dalej. Michał Probierz może i zakończył mistrzostwa Europy z zaledwie jednym punktem, lecz obraz kadry, jaki zobaczyliśmy za jego kadencji, jest obiecujący. Jednym z kamyczków rzucanych do ogródka poprzedniego selekcjonera Fernando Santosa był brak stawiania na debiutantów. Tym szans nie boi się dawać 51-letni polski szkoleniowiec. Tacy zawodnicy jak Kacper Urbański udowodnili, że już dziś są gotowi, by stanowić o silę reprezentacji.












