Po przerwie spowodowanej meczami reprezentacji wraca nasza rodzima Ekstraklasa. W 9. kolejce bardzo ciekawie zapowiada się spotkanie Widzewa Łódź z Legią Warszawa. Emocji nie powinno również zabraknąć w Kielcach, gdzie zajmująca drugą pozycję Korona, podejmie trzeci w tabeli PGE GKS Bełchatów. A na Pomorzu – derby Trójmiasta – Arka zagra z Lechią.
Widzew Łódź – Legia Warszawa (pt. godz. 20:00)
Meczem otwarcia 9. kolejki będzie pojedynek dwóch historycznych drużyn, które w latach 90. raz po raz rywalizowały o mistrzostwo kraju. Teraz czasy troszeczkę się zmieniły i łodzianie są beniaminkiem z aspiracjami, a legioniści typowanymi przed sezonem faworytami z wielkim dołkiem w obecnej chwili. Będąca w wielkich tarapatach Legia, jeśli będzie chciała wciąż liczyć się w walce o europejskie puchary, mecz z Widzewem będzie musiała po prostu wygrać. W drużynie Macieja Skorży panuje bardzo nerwowa atmosfera, chociażby odsunięci od drużyny Iwański, Wawrzyniak czy Giza, bądź podzielona szatnia na obcokrajowców i polskich piłkarzy. Szkoleniowiec warszawiaków, jeśli chce nadal zachować stołek, musi poukładać wszystko wewnątrz drużyny, a zawodnicy po klęsce w meczu z Lechią Gdańsk muszą udowodnić, że są drużyną z wielkimi aspiracjami.
Vuk Sotirovic będzie starał się zrobić wszystko, aby zapewnić Śląskowi trzy punkty w meczu z Polonią Warszawa (fot. Mateusz Styrnik/ iGol.pl)
Widzewiacy z kolei straszą wszystkich obrońców Ekstraklasy swoim duetem napastników: Marcin Robak – Darvydas Sernas, którzy w sumie mają strzelonych już dziewięć goli (a cały zespół zdobył ich dwanaście). Statystyka ta robi więc duże wrażenie. Legia nie przegrała z Widzewem od 15 kwietnia 2000 roku. Od tamtego dnia statystyki wyglądają następująco: wygranych Widzewa – 1, remisów – 2, wygranych Legii – 8. Jak będzie tym razem? Początek meczu w piątek o godzinie 20:00.
Śląsk Wrocław – Polonia Warszawa (sob. godz. 14:45)
Po wyjazdowym „zwycięskim” remisie z Wisłą Kraków w poprzedniej kolejce wszyscy we Wrocławiu mają nadzieję, że w ich klubie rozpoczął się zdecydowanie lepszy okres. Każdy jest przekonany, że zmiana trenera pozytywnie wpłynie na piłkarzy i teraz Śląsk zaprezentuje potencjał, jaki w nim drzymie. Orest Lenczyk wykorzystał przerwę na wyjazd do Czech. Tam piłkarze pracowali na sto procent i w meczu z Polonią mamy oglądać zupełnie odmienioną drużynę.
Piłkarze Jagiellonii powalczą na swoim stadionie z Polonią Bytom (fot. fot. Maciej Gilewski/jagiellonia.pl)
Po wspaniałym początku rozgrywek i gorszym ostatnim meczom drużyna Polonii plasuje się obecnie na piątej pozycji ze stratą siedmiu punktów do liderującej Jagiellonii. Podobnie jak w Śląsku, również w klubie ze stolicy Polski byliśmy już świadkami zmiany trenera. Bakero zastąpił Janas, ale wyniki po meczach, w których prowadził już drużynę, nie napawają optymizmem (remis z Polonią Bytom 2:2, oraz z Arką Gdynia 0:0). Prezes Wojciechowski podobno dał czas byłemu selekcjonerowi kadry do końca rundy jesiennej, ale jeśli wynik na świetlnej tablicy we Wrocławiu nie będzie korzystny, wtedy wszystko może się zdarzyć. Problemem warszawiaków jest niewątpliwie to, że do drużyny dosłownie „przed chwilą” dołączyli Adrian Mierzejewski, Euzebiusz Smolarek oraz Dariusz Pietrasiak, którzy wrócili zza oceanu, gdzie przebywali na zgrupowaniu reprezentacji. Zmiana strefy czasowej może odbić się zmęczeniem, co może negatywnie wpłynąć na formę – nie ukrywajmy – kluczowych piłkarzy zespołu. Początek meczu w sobotę o godzinie 14:45.
Na stadion lidera Ekstraklasy przyjeżdża zespół, który nie przegrał w lidze od 4. kolejki. Wtedy to drużyna Jurija Szatałowa poniosła porażkę z Wisłą Kraków. Od następnego meczu piłkarze z Górnego Śląska sprawiają spore niespodzianki w lidze, jak na przykład zwycięstwo z Ruchem Chorzów (1:0), czy remisami: z Polonią Warszawa (2:2) i Widzewem Łódź (2:2). Teraz bardzo chcą utrzeć nosa zawodnikom z Białegostoku.
Czy kibice Lecha poniosą swoich piłkarzy do upragnionego zwycięstwa? (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Michał Probierz starał się tak poukładać treningi, aby jego podopieczni byli w takiej formie jak przed meczami międzynarodowymi. Z drużyną nie trenowali Kamil Grosicki i Grzegorz Sandomierski, którzy byli na obozie z kadrą Franciszka Smudy. „Grosik” zagrał kilka minut w meczu z Ekwadorem i miał spory wkład w bramkę Ludovica Obraniaka. Natomiast młody bramkarz Jagiellonii w obu meczach musiał ustąpić miejsca w bramce najpierw Arturowi Boruchowi, a w drugim meczu Przemysławowi Tytoniowi. Znając charakter szkoleniowca „Jagi”, na pewno nie był on z tego zdarzenia zadowolony. Mecz Jagiellonii z Polonią Bytom może nie jest hitem kolejki, jednak możemy spodziewać się kilku ładnych akcji i miejmy nadzieję emocji. Początek w sobotę o godzinie 17:00.
Lech Poznań – Zagłębie Lubin (sob. godz. 18:15)
Bardzo ciekawie zapowiada się mecz pomiędzy „Kolejorzem” a „Miedziowymi”. Można spodziewać się, że na stadionie w Poznaniu będzie bardzo dużo kibiców. Z Lubina wyprzedano już całą pulę, a więc 750 biletów, jednak na prośbę zarządu Zagłębia kibice tego klubu dostali jeszcze 500 wejściówek.
Andrzej Niedzielan ma chrapkę na kolejną bramkę (fot. Tomasz Kubicki / korona-kielce.pl)
Obie drużyny mają na koncie po osiem punktów, co w przypadku Zagłębia nie bardzo dziwi, za to chcący walczyć o mistrzostwo Lech musi powoli zbierać oczka, by nie wypaść z wyścigu o lidera Ekstraklasy. Trener Jacek Zieliński będzie musiał tak ustawić swój zespół, aby zagrał dobrze zarówno w meczu z ekipą Marka Bajora, jak i piłkarzami Manchesteru City (spotkanie odbędzie się w czwartek w Manchesterze). Na obecną chwilę nikt z poznaniaków nie narzeka na urazy i prawdopodobnie mistrz Polski wyjdzie na konfrontacje z Zagłębiem w najsilniejszym składzie.
W drużynie z Dolnego Śląska nie dzieje się najlepiej, zarówno pod względem sportowym, jak i pozasportowym. Po bardzo słabym meczu z Cracovią – ostatnią drużyną Ekstraklasy – piłkarze zamiast odpoczywać przed treningami pojechali do jednej z legnickich dyskotek i według świadków bardzo dobrze się bawili. Taka postawa bardzo zdenerwowała prezesa Jerzego Kozińskiego, według którego został naruszony wizerunek klubu. W związku z tym każdemu, który widziany był na imprezie, wlepiono dotkliwe kary. Nie wiadomo, jak ta sytuacja wpłynie na postawę drużyny. Miejmy jednak nadzieję, że pozytywnie i na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu obejrzymy ciekawe widowisko. Początek meczu w sobotę o godzinie 18:15.
Korona Kielce – PGE GKS Bełchatów (sob. godz. 19:15)
Rafałowi Ulatowskiemu powoli puszczają już nerwy. Może odmieni się to po meczu z Ruchem? (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
Ostatni z sobotnich pojedynków to rywalizacją pomiędzy drugą a trzecią drużyną Ekstraklasy. W drużynie Macieja Bartoszka powrócił już do treningów Grzegorz Kuświk, który narzekał na ból stopy. Po urazie nie ma już śladu i piłkarz będzie mógł wystąpić przeciwko Koronie. Jak na razie indywidualnie trenuje Jeremiah White, który ma kontuzjowaną nogę. Poza tym w składzie piłkarzy z Bełchatowa trwa zdrowa rywalizacja o podstawową jedenastkę.
W drużynie Korony wszyscy mają nadzieję na to, że Andrzej Niedzielan nie będzie miał problemów z kolejną zmianą strefy czasowej i zdoła zapewnić trzy punkty „Złocisto-krwistym”. W meczu z GKS-em z opaską kapitańską na ramieniu zagra Edi Andradina, dotychczasowy kapitan – Nikola Mijajlovic – zrzekł się bowiem tej funkcji i przekazał ją Brazylijczykowi. Sam zainteresowany nie chce zdradzić, dlaczego podjął taką decyzję. Obie drużyny spotkały się w historii 21 razy. Sześć razy wygrywali kielczanie, padło pięć remisów. Bełchatowianie zaś schodzili zwycięscy z boiska dziesięciokrotnie. Niewątpliwie w obecnej chwili ciężko wskazać faworyta tego spotkania. Początek meczu w sobotę o godzinie 19.15
Cracovia – Ruch Chorzów (niedz. godz. 15:00)
Wszyscy w Zabrzu mają nadzieję, że tak będą wyglądały obrazki po meczu z Wisłą (fot. Gornikzabrze.pl)
Pierwszym niedzielny meczem będzie konfrontacja ostatniej drużyny w tabeli – Cracovii – z zajmującym trzynaste miejsce Ruchem Chorzów. „Pasy” są w bardzo ciężkiej sytuacji, pozycja w tabeli w pełni odzwierciedla bowiem grę tego zespołu. W ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin na trybunach można było usłyszeć sporą dawkę gwizdów w stronę piłkarzy obu zespołów. Na osiem meczów zdobyli zaledwie cztery punkty, strzelili siedem goli i stracili ich aż piętnaście (najwięcej w lidze). Trener Ulatowski ma duży ból głowy z poskładaniem zespołu w taki sposób, aby w końcu zaczął wygrywać. Do Krakowa powrócił już Saidi Ntibazonkiza, który zagrał w reprezentacji Burundii z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Tak więc były trener Bełchatowa ma w swojej drużynie wszystkich piłkarzy.
Waldemar Fornalik po odejściu zarówno Artura Sobiecha, jak i Andrzeja Niedzielna nie ma klasowego napastnika, który mógłby strzelać bramki dla „Niebieskich”. W drużynie z Chorzowa jak do tej pory nie ma zawodnika, który ma na koncie więcej niż jedną bramkę – to pokazuje ubóstwo typowych snajperów. W meczu z Cracovią być może odblokuje się Łukasz Janoszka, dla którego poprzedni sezon był najlepszy w jego karierze. Kibice Ruchu wierzą, że ten ofensywny piłkarz przypomni sobie o tamtych czasach. W poprzednim sezonie dwa razy lepsi okazywali się piłkarze ze Śląska. Najpierw na stadionie w Chorzowie po bramkach Niedzielna i Grzyba, Ruch zwyciężył 2:0. Natomiast w wiosennej rundzie na stadionie Kałuży w Krakowie „Pasy” musiały uznać zdecydowanie lepszego przeciwka i mecz zakończył się wynikiem 1:4 (Sacha – Zając, Sobiech 2, Janoszka) Początek meczu w niedziele o godzinie 15:00.
Górnik Zabrze – Wisła Kraków (niedz. godz. 17:00)
Kto zwycięży w derbach Trójmiasta? (fot. Arka.gdynia.pl)
Pojedynek dwóch sąsiadujących ze sobą w tabeli zespołów. Obie ekipy mają na koncie po dwanaście punktów i zajmują odpowiednio siódme i szóste miejsce. Beniaminek z Zabrza w poprzedniej kolejce był bardzo bliski sprawienie niespodzianki, do 90. minuty meczu z Jagiellonią Białystok na świetlnej tablicy widniał bowiem wynik bezbramkowy. W końcu nadeszła ostatnia akcja meczu i gola na wagę trzech punktów zapewnił białostoczanom Andrius Skerla. Mecz ten pokazał, że beniaminek z Zabrza wcale nie myśli o walce o utrzymanie w lidze. Jego celem niewątpliwie jest środek tabeli i jak na razie wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. W drużynie z Górnego Śląska bardzo dobrze prezentuje się Aleksander Kwiek (który w poprzedniej kolejce został nawet wybrany przez redaktorów iGol.pl do jedenastki kolejki). W meczu z Wisłą na pewno będzie chciał pokazać się również z jak najlepszej strony.
Pewne jest, że w drużynie z Krakowa nie zagra Rafał Boguski, który zerwał wiązadło krzyżowe w kolanie podczas wtorkowego treningu. Piłkarz przeszedł już operację w Łodzi i wielce prawdopodobne, że pomocnik Wisły nie zagra już do końca sezonu. Problemy ze zdrowiem ma również Cleber. Kontuzja mięśnia nogi może okazać się jednak niezbyt groźna i możliwe, że brazylijski obrońca będzie w stanie wystąpić przeciwko „Górnikom”. Podobne problemy ma również Andres Rios. Historia meczów pomiędzy drużynami jest bardzo wyrównana. Obie ekipy wygrywały po 34 razy. Wynik został nierozstrzygnięty w 24 przypadkach. Która drużyna będzie mogła pochwalić się większą ilością zwycięstw? Przekonamy się w niedzielę, około godziny 19, pierwszy gwizdek sędziego zabrzmi bowiem o 17.
Lechia Gdańsk – Arka Gdynia (niedz. godz. 17:15)
Derby Trójmiasta. O rywalizacji tych zespołów krąży wiele legend. Kto będzie rządził na Pomorzu przez najbliższe pół roku?
Obie ekipy rozpoczęły sezon bardzo dobrze. Zarówno Lechia, jak i Arka przed sezonem skazywane były na spadek z najwyższej klasy rozgrywkowej. Rzeczywistość jednak wiele zweryfikowała. Lechia potrafiła w poprzedniej kolejce rozgromić samą Legię Warszawa, aż 3:0 i obecnie zajmuje miejsce tuż poza podium w Ekstraklasie. Arka natomiast jest jedyną drużyną, który potrafiła wygrać z obecnym liderem – Jagiellonią Białystok.
Jeśli chodzi o kadry obu zespołów, to w składach nie powinny zajść większe zmiany. Trener Pasieka prawdopodobnie zdecyduje się na duet napastników: Labukas – Iwanowski. Piłkę w środku pola rozgrywać będzie Bożok z Budzińskim, a bronić dostępu do bramki zapewne będą musieli Płotka z Rożiciem. Lechiści pewnie zagrają w podobnym ustawieniu jak z Legią. Po lewej stronie boiska biegał będzie Hubert Wołąkiewicz, w środku zagra będący w świetnej formie Paweł Nowak, a w ofensywie dobrze rozumiejąca się trójka: Traore, Buval, Lukjanovs.
Ciężko wytypować faworyta tego pojedynku bowiem, jak mówi stare piłkarskie powiedzenie, derby rządzą się własnymi prawami. Początek meczu w niedzielę o godzinie 17:15.
„Lechici” pewnie zagrają w podobnym ustawieniu
jak z Legią. jacy kurde LECHICI? Lechici to
piłkarze Lecha, a tych cegieł z Gdańska można
nazywać „Lechiści”. Kto to kurcze pisze :/ T.A.G
~
~R4V
Od razu lepiej to wygląda, teraz wszystko cacy ;)
Dodaj komentarz
Po przerwie spowodowanej meczami reprezentacji wraca nasza rodzima Ekstraklasa. W 9. kolejce bardzo ciekawie zapowiada się spotkanie Widzewa Łódź z Legią Warszawa. Emocji nie powinno również zabraknąć w Kielcach, gdzie zajmująca drugą pozycję Korona, podejmie trzeci w tabeli PGE GKS Bełchatów. A na Pomorzu – derby Trójmiasta – Arka zagra z Lechią.
Widzew Łódź – Legia Warszawa (pt. godz. 20:00)
Meczem otwarcia 9. kolejki będzie pojedynek dwóch historycznych drużyn, które w latach 90. raz po raz rywalizowały o mistrzostwo kraju. Teraz czasy troszeczkę się zmieniły i łodzianie są beniaminkiem z aspiracjami, a legioniści typowanymi przed sezonem faworytami z wielkim dołkiem w obecnej chwili. Będąca w wielkich tarapatach Legia, jeśli będzie chciała wciąż liczyć się w walce o europejskie puchary, mecz z Widzewem będzie musiała po prostu wygrać. W drużynie Macieja Skorży panuje bardzo nerwowa atmosfera, chociażby odsunięci od drużyny Iwański, Wawrzyniak czy Giza, bądź podzielona szatnia na obcokrajowców i polskich piłkarzy. Szkoleniowiec warszawiaków, jeśli chce nadal zachować stołek, musi poukładać wszystko wewnątrz drużyny, a zawodnicy po klęsce w meczu z Lechią Gdańsk muszą udowodnić, że są drużyną z wielkimi aspiracjami.
Vuk Sotirovic będzie starał się zrobić wszystko, aby zapewnić Śląskowi trzy punkty w meczu z Polonią Warszawa (fot. Mateusz Styrnik/ iGol.pl)
Widzewiacy z kolei straszą wszystkich obrońców Ekstraklasy swoim duetem napastników: Marcin Robak – Darvydas Sernas, którzy w sumie mają strzelonych już dziewięć goli (a cały zespół zdobył ich dwanaście). Statystyka ta robi więc duże wrażenie. Legia nie przegrała z Widzewem od 15 kwietnia 2000 roku. Od tamtego dnia statystyki wyglądają następująco: wygranych Widzewa – 1, remisów – 2, wygranych Legii – 8. Jak będzie tym razem? Początek meczu w piątek o godzinie 20:00.
Śląsk Wrocław – Polonia Warszawa (sob. godz. 14:45)
Po wyjazdowym „zwycięskim” remisie z Wisłą Kraków w poprzedniej kolejce wszyscy we Wrocławiu mają nadzieję, że w ich klubie rozpoczął się zdecydowanie lepszy okres. Każdy jest przekonany, że zmiana trenera pozytywnie wpłynie na piłkarzy i teraz Śląsk zaprezentuje potencjał, jaki w nim drzymie. Orest Lenczyk wykorzystał przerwę na wyjazd do Czech. Tam piłkarze pracowali na sto procent i w meczu z Polonią mamy oglądać zupełnie odmienioną drużynę.
Piłkarze Jagiellonii powalczą na swoim stadionie z Polonią Bytom (fot. fot. Maciej Gilewski/jagiellonia.pl)
Po wspaniałym początku rozgrywek i gorszym ostatnim meczom drużyna Polonii plasuje się obecnie na piątej pozycji ze stratą siedmiu punktów do liderującej Jagiellonii. Podobnie jak w Śląsku, również w klubie ze stolicy Polski byliśmy już świadkami zmiany trenera. Bakero zastąpił Janas, ale wyniki po meczach, w których prowadził już drużynę, nie napawają optymizmem (remis z Polonią Bytom 2:2, oraz z Arką Gdynia 0:0). Prezes Wojciechowski podobno dał czas byłemu selekcjonerowi kadry do końca rundy jesiennej, ale jeśli wynik na świetlnej tablicy we Wrocławiu nie będzie korzystny, wtedy wszystko może się zdarzyć. Problemem warszawiaków jest niewątpliwie to, że do drużyny dosłownie „przed chwilą” dołączyli Adrian Mierzejewski, Euzebiusz Smolarek oraz Dariusz Pietrasiak, którzy wrócili zza oceanu, gdzie przebywali na zgrupowaniu reprezentacji. Zmiana strefy czasowej może odbić się zmęczeniem, co może negatywnie wpłynąć na formę – nie ukrywajmy – kluczowych piłkarzy zespołu. Początek meczu w sobotę o godzinie 14:45.
Na stadion lidera Ekstraklasy przyjeżdża zespół, który nie przegrał w lidze od 4. kolejki. Wtedy to drużyna Jurija Szatałowa poniosła porażkę z Wisłą Kraków. Od następnego meczu piłkarze z Górnego Śląska sprawiają spore niespodzianki w lidze, jak na przykład zwycięstwo z Ruchem Chorzów (1:0), czy remisami: z Polonią Warszawa (2:2) i Widzewem Łódź (2:2). Teraz bardzo chcą utrzeć nosa zawodnikom z Białegostoku.
Czy kibice Lecha poniosą swoich piłkarzy do upragnionego zwycięstwa? (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Michał Probierz starał się tak poukładać treningi, aby jego podopieczni byli w takiej formie jak przed meczami międzynarodowymi. Z drużyną nie trenowali Kamil Grosicki i Grzegorz Sandomierski, którzy byli na obozie z kadrą Franciszka Smudy. „Grosik” zagrał kilka minut w meczu z Ekwadorem i miał spory wkład w bramkę Ludovica Obraniaka. Natomiast młody bramkarz Jagiellonii w obu meczach musiał ustąpić miejsca w bramce najpierw Arturowi Boruchowi, a w drugim meczu Przemysławowi Tytoniowi. Znając charakter szkoleniowca „Jagi”, na pewno nie był on z tego zdarzenia zadowolony. Mecz Jagiellonii z Polonią Bytom może nie jest hitem kolejki, jednak możemy spodziewać się kilku ładnych akcji i miejmy nadzieję emocji. Początek w sobotę o godzinie 17:00.
Lech Poznań – Zagłębie Lubin (sob. godz. 18:15)
Bardzo ciekawie zapowiada się mecz pomiędzy „Kolejorzem” a „Miedziowymi”. Można spodziewać się, że na stadionie w Poznaniu będzie bardzo dużo kibiców. Z Lubina wyprzedano już całą pulę, a więc 750 biletów, jednak na prośbę zarządu Zagłębia kibice tego klubu dostali jeszcze 500 wejściówek.
Andrzej Niedzielan ma chrapkę na kolejną bramkę (fot. Tomasz Kubicki / korona-kielce.pl)
Obie drużyny mają na koncie po osiem punktów, co w przypadku Zagłębia nie bardzo dziwi, za to chcący walczyć o mistrzostwo Lech musi powoli zbierać oczka, by nie wypaść z wyścigu o lidera Ekstraklasy. Trener Jacek Zieliński będzie musiał tak ustawić swój zespół, aby zagrał dobrze zarówno w meczu z ekipą Marka Bajora, jak i piłkarzami Manchesteru City (spotkanie odbędzie się w czwartek w Manchesterze). Na obecną chwilę nikt z poznaniaków nie narzeka na urazy i prawdopodobnie mistrz Polski wyjdzie na konfrontacje z Zagłębiem w najsilniejszym składzie.
W drużynie z Dolnego Śląska nie dzieje się najlepiej, zarówno pod względem sportowym, jak i pozasportowym. Po bardzo słabym meczu z Cracovią – ostatnią drużyną Ekstraklasy – piłkarze zamiast odpoczywać przed treningami pojechali do jednej z legnickich dyskotek i według świadków bardzo dobrze się bawili. Taka postawa bardzo zdenerwowała prezesa Jerzego Kozińskiego, według którego został naruszony wizerunek klubu. W związku z tym każdemu, który widziany był na imprezie, wlepiono dotkliwe kary. Nie wiadomo, jak ta sytuacja wpłynie na postawę drużyny. Miejmy jednak nadzieję, że pozytywnie i na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu obejrzymy ciekawe widowisko. Początek meczu w sobotę o godzinie 18:15.
Korona Kielce – PGE GKS Bełchatów (sob. godz. 19:15)
Rafałowi Ulatowskiemu powoli puszczają już nerwy. Może odmieni się to po meczu z Ruchem? (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
Ostatni z sobotnich pojedynków to rywalizacją pomiędzy drugą a trzecią drużyną Ekstraklasy. W drużynie Macieja Bartoszka powrócił już do treningów Grzegorz Kuświk, który narzekał na ból stopy. Po urazie nie ma już śladu i piłkarz będzie mógł wystąpić przeciwko Koronie. Jak na razie indywidualnie trenuje Jeremiah White, który ma kontuzjowaną nogę. Poza tym w składzie piłkarzy z Bełchatowa trwa zdrowa rywalizacja o podstawową jedenastkę.
W drużynie Korony wszyscy mają nadzieję na to, że Andrzej Niedzielan nie będzie miał problemów z kolejną zmianą strefy czasowej i zdoła zapewnić trzy punkty „Złocisto-krwistym”. W meczu z GKS-em z opaską kapitańską na ramieniu zagra Edi Andradina, dotychczasowy kapitan – Nikola Mijajlovic – zrzekł się bowiem tej funkcji i przekazał ją Brazylijczykowi. Sam zainteresowany nie chce zdradzić, dlaczego podjął taką decyzję. Obie drużyny spotkały się w historii 21 razy. Sześć razy wygrywali kielczanie, padło pięć remisów. Bełchatowianie zaś schodzili zwycięscy z boiska dziesięciokrotnie. Niewątpliwie w obecnej chwili ciężko wskazać faworyta tego spotkania. Początek meczu w sobotę o godzinie 19.15
Cracovia – Ruch Chorzów (niedz. godz. 15:00)
Wszyscy w Zabrzu mają nadzieję, że tak będą wyglądały obrazki po meczu z Wisłą (fot. Gornikzabrze.pl)
Pierwszym niedzielny meczem będzie konfrontacja ostatniej drużyny w tabeli – Cracovii – z zajmującym trzynaste miejsce Ruchem Chorzów. „Pasy” są w bardzo ciężkiej sytuacji, pozycja w tabeli w pełni odzwierciedla bowiem grę tego zespołu. W ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin na trybunach można było usłyszeć sporą dawkę gwizdów w stronę piłkarzy obu zespołów. Na osiem meczów zdobyli zaledwie cztery punkty, strzelili siedem goli i stracili ich aż piętnaście (najwięcej w lidze). Trener Ulatowski ma duży ból głowy z poskładaniem zespołu w taki sposób, aby w końcu zaczął wygrywać. Do Krakowa powrócił już Saidi Ntibazonkiza, który zagrał w reprezentacji Burundii z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Tak więc były trener Bełchatowa ma w swojej drużynie wszystkich piłkarzy.
Waldemar Fornalik po odejściu zarówno Artura Sobiecha, jak i Andrzeja Niedzielna nie ma klasowego napastnika, który mógłby strzelać bramki dla „Niebieskich”. W drużynie z Chorzowa jak do tej pory nie ma zawodnika, który ma na koncie więcej niż jedną bramkę – to pokazuje ubóstwo typowych snajperów. W meczu z Cracovią być może odblokuje się Łukasz Janoszka, dla którego poprzedni sezon był najlepszy w jego karierze. Kibice Ruchu wierzą, że ten ofensywny piłkarz przypomni sobie o tamtych czasach. W poprzednim sezonie dwa razy lepsi okazywali się piłkarze ze Śląska. Najpierw na stadionie w Chorzowie po bramkach Niedzielna i Grzyba, Ruch zwyciężył 2:0. Natomiast w wiosennej rundzie na stadionie Kałuży w Krakowie „Pasy” musiały uznać zdecydowanie lepszego przeciwka i mecz zakończył się wynikiem 1:4 (Sacha – Zając, Sobiech 2, Janoszka) Początek meczu w niedziele o godzinie 15:00.
Górnik Zabrze – Wisła Kraków (niedz. godz. 17:00)
Kto zwycięży w derbach Trójmiasta? (fot. Arka.gdynia.pl)
Pojedynek dwóch sąsiadujących ze sobą w tabeli zespołów. Obie ekipy mają na koncie po dwanaście punktów i zajmują odpowiednio siódme i szóste miejsce. Beniaminek z Zabrza w poprzedniej kolejce był bardzo bliski sprawienie niespodzianki, do 90. minuty meczu z Jagiellonią Białystok na świetlnej tablicy widniał bowiem wynik bezbramkowy. W końcu nadeszła ostatnia akcja meczu i gola na wagę trzech punktów zapewnił białostoczanom Andrius Skerla. Mecz ten pokazał, że beniaminek z Zabrza wcale nie myśli o walce o utrzymanie w lidze. Jego celem niewątpliwie jest środek tabeli i jak na razie wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. W drużynie z Górnego Śląska bardzo dobrze prezentuje się Aleksander Kwiek (który w poprzedniej kolejce został nawet wybrany przez redaktorów iGol.pl do jedenastki kolejki). W meczu z Wisłą na pewno będzie chciał pokazać się również z jak najlepszej strony.
Pewne jest, że w drużynie z Krakowa nie zagra Rafał Boguski, który zerwał wiązadło krzyżowe w kolanie podczas wtorkowego treningu. Piłkarz przeszedł już operację w Łodzi i wielce prawdopodobne, że pomocnik Wisły nie zagra już do końca sezonu. Problemy ze zdrowiem ma również Cleber. Kontuzja mięśnia nogi może okazać się jednak niezbyt groźna i możliwe, że brazylijski obrońca będzie w stanie wystąpić przeciwko „Górnikom”. Podobne problemy ma również Andres Rios. Historia meczów pomiędzy drużynami jest bardzo wyrównana. Obie ekipy wygrywały po 34 razy. Wynik został nierozstrzygnięty w 24 przypadkach. Która drużyna będzie mogła pochwalić się większą ilością zwycięstw? Przekonamy się w niedzielę, około godziny 19, pierwszy gwizdek sędziego zabrzmi bowiem o 17.
Lechia Gdańsk – Arka Gdynia (niedz. godz. 17:15)
Derby Trójmiasta. O rywalizacji tych zespołów krąży wiele legend. Kto będzie rządził na Pomorzu przez najbliższe pół roku?
Obie ekipy rozpoczęły sezon bardzo dobrze. Zarówno Lechia, jak i Arka przed sezonem skazywane były na spadek z najwyższej klasy rozgrywkowej. Rzeczywistość jednak wiele zweryfikowała. Lechia potrafiła w poprzedniej kolejce rozgromić samą Legię Warszawa, aż 3:0 i obecnie zajmuje miejsce tuż poza podium w Ekstraklasie. Arka natomiast jest jedyną drużyną, który potrafiła wygrać z obecnym liderem – Jagiellonią Białystok.
Jeśli chodzi o kadry obu zespołów, to w składach nie powinny zajść większe zmiany. Trener Pasieka prawdopodobnie zdecyduje się na duet napastników: Labukas – Iwanowski. Piłkę w środku pola rozgrywać będzie Bożok z Budzińskim, a bronić dostępu do bramki zapewne będą musieli Płotka z Rożiciem. Lechiści pewnie zagrają w podobnym ustawieniu jak z Legią. Po lewej stronie boiska biegał będzie Hubert Wołąkiewicz, w środku zagra będący w świetnej formie Paweł Nowak, a w ofensywie dobrze rozumiejąca się trójka: Traore, Buval, Lukjanovs.
Ciężko wytypować faworyta tego pojedynku bowiem, jak mówi stare piłkarskie powiedzenie, derby rządzą się własnymi prawami. Początek meczu w niedzielę o godzinie 17:15.