W najciekawiej zapowiadającym się meczu ósmej kolejki Bundesligi Bayer Leverkusen pokonał na własnym boisku VfL Wolfsburg 3:1. Mecz odbywał się pod dyktando gości, a piękną bramkę strzelił Eren Derdiyok,
Mecz zapowiadał się niezwykle interesująco. Naprzeciwko siebie stanęły dwie silne personalnie drużyny, które były ostatnio w formie i wypadły z szerokiej czołówki ligi. To spotkanie miało dać odpowiedź, który z tych zespołów nie powalczy o europejskie puchary, a zostanie jedynie ligowym średniakiem.
Niestety, przeciwnie do przewidywań, mecz nie był wielkim widowiskiem. Pierwsza warta odnotowania akcja miała miejsce dopiero w 7. minucie, jednak strzał Sidneya Sama został z łatwością obroniony przez golkipera „Wilków”, Diego Benaglio. W 13. minucie jeszcze gorzej zachował się Stefan Kiessling, który nie potrafił wykorzystać stuprocentowej sytuacji i również przegrał pojedynek ze szwajcarskim bramkarzem.
Minutę później było już jednak 1:0 dla gospodarzy. Gola strzelił Gonazlo Castro, który dopadł do prostopadłej piłki z głębi pola, minął bramkarza i z ostrego konta umieścił futbolówkę w siatce, między interweniującymi obrońcami gości. Od tamtej pory mecz zdecydowanie stracił na jakości, gra przeniosła się do środka pola i żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć sobie sytuacji bramkowej. Takowa miała miejsce dopiero w 33. minucie, jednak zmarnował ją Stefan Kiessling, który posłał piłkę w trybuny. Goście, chcąc szybko odpowiedzieć, wyszli z kontrą, lecz nie potrafili jej wykorzystać.
Końcówka pierwszej połowy pokazała jednak, że gospodarze chcą jeszcze strzelić gola w tym meczu. Zawodnicy Bayeru przebudzili się i ostro zaatakowali nieco zdezorientowanych gości. W 38. minucie dobrą sytuację wypracował sobie Michael Ballack, ale nie potrafił jej wykorzystać i posłał futbolówkę obok bramki. Na minutę przed końcem podstawowego czasu gry znowu oko w oko z Benaglio znalazł się były kapitan niemieckiej reprezentacji, ale i tym razem nie wykorzystał szansy na wpisanie się na listę strzelców. Gospodarze zdołali jeszcze wywalczyć rzut rożny i do piłki doszedł Eren Derdiyok, lecz jego uderzenie głową przeleciało obok bramki. Chwilę później sędzia zakończył pierwszą połowę spotkania.
W drugiej odsłonie mecz zdecydowanie się rozruszał. Obydwa zespoły wyszły na boisko z chęcią zdobycia gola, co zaowocowało dużą liczbą sytuacji bramkowych. Na początku do ataku rzucili się goście, którzy w ciągu zaledwie kilku minut stworzyli sobie więcej szans na strzelenie gola, niż przez całą pierwszą połowę. Pierwsze groźne uderzenie oddał w 52. minucie Marcel Schafer, ale piłka przeleciała obok słupka bramki strzeżonej przez Bernda Leno. Dwie minuty później na zaskakujący strzał z dystansu zdecydował się Patrick Ochs, ale i tym razem futbolówka nie wpadła do bramki.
Goście w końcu dopięli swego w 59. minucie, gdy gola strzelił Mario Mandżukić. Rosły napastnik strzałem głową z trzech metrów pokonał młodego bramkarza gospodarzy. Chorwat udowodnił, że świetnie potrafi się zachować w polu karnym, a głową gra jak mało kto. Jednak prawdziwy popis umiejętności mieliśmy siedem minut później. Na listę strzelców wpisał się szwajcarski napastnik Eren Derdiyok, a jego trafienie można śmiało uznać bramką (niedokończonej jeszcze przecież) kolejki. Derdiyok świetnie przyjął sobie futbolówkę na klatkę piersiową, podrzucił ją nad sobą i dwoma obrońcami, a potem złożył się do pięknej przewrotki. Piłka przeleciała nad zaskoczonymi defensorami „Wilków”, a także obok zasłoniętego Benaglio i wpadła tuż pod porzeczkę. Kibice na BayArena, jak i sam napastnik, wręcz oszaleli z radości.








