Przeciętny fan Bundesligi kojarzy Wolfganga Franka jako byłego szkoleniowca Mainz. Historia tego trenera jest jednak o wiele bardziej fascynująca, niż mogłoby się wydawać. Był on architektem niemieckiej rewolucji w futbolu na przełomie wieków. Czym jednak konkretniej wyróżnił się nieżyjący już Frank?
Tworząc dzisiejszy tekst inspirowałem się książką ,,Juergen Klopp. Robimy hałas” napisaną przez Raphaela Honigsteina, do której przeczytania serdecznie zapraszamy!
Przeciętny piłkarz, solidny trener…
Urodzony w 1951 roku szkoleniowiec nie należał do piłkarzy światowej klasy, a wręcz wiało od niego przeciętnością. W swojej karierze rozegrał 215 meczów, strzelając 89 goli, a jego największym osiągnięciem był transfer za 450 tysięcy euro do Borussii Dortmund. Po zakończeniu przygody jako zawodnik Frank postanowił kontynuować swoją drogę jako trener. W 1984 roku objął pierwszy klub, którym było amatorskie FC Glarus. Do Niemiec powrócił dopiero dziesięć lat później, dostając posadę szkoleniowca w Rot-Weiss Essen, z którym w tym samym sezonie spadł z ligi.
Rok po spadku z „RWE” przejął Mainz, w którym z marszu stał się ikoną niemieckiej trenerki. Dwa lata po przejęciu „Die Nullfuenfer” dla Franka zaczął się trudny czas. Po dwóch porażkach z rzędu w lidze szkoleniowiec poinformował ówczesnego dyrektora sportowego o rezygnacji. Heidel nie mógł przyjąć tego do wiadomości, ale klamka zapadła i Wolfgang Frank przestał pełnić funkcję trenera w FSV.
Rozłąka z Moguncją nie trwała zbyt długo. Rok później, gdy klub znalazł się w krytycznej sytuacji i był bliski spadku z ligi, Niemiec wrócił na stanowisko, na którym się realizował. Oczywiście wyciągnął drużynę ze strefy spadkowej i zapewnił jej utrzymanie. Druga przygoda z FSV zakończyła się po dwóch latach, gdy Frank definitywnie podał się do dymisji po kłótni z Heidelem.
Bohater tego tekstu działał jako trener do 2012 roku. Od czasu rezygnacji w Mainz prowadził wiele różnych zespołów, z którymi na ogół nie odnosił większych sukcesów. Jego ostatnim klubem w trenerskiej karierze było KAS Eupen.
Niemiecka rewolucja – dzieło Franka
Unikatowy styl, szalone pomysły i innowacyjne metody. To wszystko opisywało pracę Wolfganga Franka. Co jednak stało za rewolucją, którą wprowadził w Mainz, a z której zaczął czerpać cały kraj? Niemiec zdecydowanie wyprzedzał swoje czasy, w których praca trenerska była traktowana bardziej jako oklepywanie wprowadzonych wcześniej norm. Frank zawsze chciał iść o krok dalej. Wykorzystanie nowych technologii było chlebem powszednim w jego trenerskim fachu.
W Moguncji wprowadził analizy wideo, które w Niemczech były raczej traktowane jako dzieło przyszłości. Dzięki nim drużyna Mainz mogła analizować swoje boiskowe ruchy i korygować błędy. Frank wyeliminował libero z taktyki FSV. Wiele ludzi w niemieckim futbolu uznało go wtedy za totalnego szaleńca. Nikt oprócz piłkarzy nie był w stanie pojąć jego pomysłu na grę.
Każdy musiał przesuwać się w stronę piłki. Celem było stworzenie liczebnej przewagi, by wygrywać piłki, a następnie wyprowadzać kontratak niczym otwierająca się pięść









