W meczu na szczycie grupy B Wybrzeże Kości Słoniowej pokonało Ghanę 3:1 (1:0). „Słonie” wywalczyły trzy punkty, mimo iż przez większość drugiej połowy były zmuszone grać w osłabieniu po wykluczeniu z gry Emmanuela Eboue.
Tydzień temu Cabinda była areną tragedii reprezentantów Togo, ostrzelanych przez separatystów, którzy chcą autonomii tego regionu. W piątkowy wieczór na szczęście mieliśmy do czynienia tylko ze sportowymi emocjami.

Szkoleniowiec reprezentacji Ghany, Milovan Rajevac, miał spore problemy z zestawieniem wyjściowego składu. Kontuzji doznał Anthony Annan, nie w pełni sił był również największy gwiazdor „Czarnych Gwiazd”, Michael Essien. Dodatkowo gracz Chelsea Londyn nie mógł z powodu złych warunków atmosferycznych dotrzeć do Angoli.
W pierwszych minutach meczu z boiska wiało nudą. Jedynie dwa dobre strzały z dystansu Didiera Zokory sprawiły kłopot Richardowi Kingsonowi, który obronną ręką wychodził z tych sytuacji. W 22. minucie kapitalną akcję przeprowadzili podopieczni Vahida Halihodzicia. Futbolówkę otrzymał Salomon Kalou i zagrał do Gervinho, który trafił do pustej bramki. To trzecia bramka 22-letniego snajpera Lille w reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej. Już osiem minut później „Słonie” mogły zdobyć drugiego gola. Siaka Tiene bardzo groźnie dośrodkowywał z lewego skrzydła i Kingson musiał ratować się wybiciem piłki na rzut rożny.
W 39. minucie groźną sytuację stworzyli Ghańczycy. Kwadwo Asamoah oszukał obrońcę rywala i popisał się mocnym uderzeniem z około dwudziestu metrów na bramkę strzeżoną przez Boubacara Barry’ego, ale golkiper Lokeren fantastycznie obronił. Na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem zeszli piłkarze z Wybrzeża Kości Słoniowej.
Od początku drugiej połowy na boisku pojawili się Michael Essien i Asamoah Gyan. Po dziesięciu minutach Emmanuel Eboue brutalnie sfaulował Nanę Opoku za co zasłużenie został usunięty z boiska. Niespełna 60 sekund później powinno być 1:1, ale Matthew Amoah strzelił w słupek.
Niewykorzystane sytuacje się mszczą. Ta stara piłkarska maksyma sprawdziła się w 67. minucie spotkania. Rzut wolny z ponad trzydziestu metrów wykonywał Tiene. Futbolówka po uderzeniu obrońcy Valenciennes poszybowała w okienko bramki Ghany i Kingson musiał wyciągać piłkę z siatki. Ta bramka z pewnością będzie aspirować do miana najpiękniejszej w całym turnieju.
W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry rezerwowy Kader Keita przeprowadził doskonałą akcję w narożniku pola karnego reprezentacji Ghany i dośrodkował wprost na głowę Didiera Drogby, a napastnikowi Chelsea Londyn nie pozostało nic innego, jak zdobyć gola. Już w doliczonym czasie gry Souleymane Bamba w niedozwolony sposób powstrzymywał we własnej szesnastce Asamoaha Gyana i arbiter wskazał na „wapno”. Rzut karny pewnie wykorzystał sam poszkodowany.










