Wybrzeże Kości Słoniowej po golu Kalou oraz samobóju Kone pokonało Burkina Faso 2:0 i zapewniło sobie awans do ćwierćfinału PNA. Dla „Ogierów” natomiast była to druga porażka w turnieju, która równocześnie oznacza ich pożegnanie z mistrzostwami.
Ci, którzy spóźnili się na mecz i nie widzieli pierwszego kwadransa, raczej nic nie stracili. No, może oprócz strzału w trybuny Nakoulmy. Gol na 1:0 padł jednak niespodziewanie dość szybko, bo już w 16. minucie. Z prawej strony dośrodkował Drogba, piłkę w polu karnym strącił jeszcze Yaya Toure, a ta spadła na lewą nogę Kalou, który kopnął ją do siatki. W szeregach Burkina Faso bardzo aktywny był Alain Traore, który dwukrotnie próbował zaskoczyć Barry’ego. Najpierw jednak strzelił zbyt lekko, by sprawić kłopoty golkiperowi, a następnie w ogóle nie trafił w bramkę.

Kolejne minuty niestety bardziej przypominały te z początku spotkania. Z murawy po prostu wiało nudą, zawodnicy za bardzo starali się grać indywidualnie, mało było płynnych akcji zespołowych, o jakiejkolwiek dyscyplinie taktycznej nie wspominając. W 42. minucie ładnie lewą stroną popędził Gervinho, ale jego podanie w pole karne było po prostu fatalne. 180 sekund później z 20 metrów strzelił Drogba, piłkę przed siebie odbił Diakite, ale naprawił swój błąd, broniąc dobitkę Gervinho, choć skrzydłowy Arsenalu i tak był na spalonym. Chwilę później sędzia zaprosił oba zespoły na przerwę.
Pierwsze minuty po zmianie to pokaz nieudolności zawodników obu drużyn. Najpierw dobrą okazję mógł mieć Pitroipa, gdyby tylko się nie poślizgnął w ostatnim momencie. W odpowiedzi ładnie z rywalem poradził sobie Dorgba i wystawił piłkę Gervihno, który jednak fatalnie skiksował. Czysto w piłkę trafił za to w 50. minucie Traore, ale jego bomba poleciała w środek bramki i Barry nie miał problemów z interwencją. Na posterunku golkiper Wybrzeża był też 180 sekund później i powstrzymał znowu tego samego zawodnika. Po godzinie gry powinno być już 2:0. Prostopadłe podanie Yayi Toure do Gosso ten drugi zamienił na dobre dośrodkowanie do stojącego pięć metrów przed bramką Gervinho, który jednak nawet z tak bliska nie potrafił celnie uderzyć. Chwilę później gracz Arsenalu popisał się już lepszym strzałem, ale Diakite obronił. W międzyczasie jeszcze po raz kolejny próbował Traore, tym razem na drodze stanęły jednak plecy Bamby.
Przedwcześnie boisko musiał opuścić strzelec jedynego gola, który nabawił się jakiegoś urazu bez udziału przeciwnika. Zastąpił go Gradel, który od samego początku sprawiał dużo kłopotów rywalom. W 68. minucie, po wrzutce Yayi Toure, próbował strzelać z woleja, ale zrobił to zbyt lekko, by zaskoczyć Diakite. 72. minuta mogła przynieść wyrównanie. Po dośrodkowaniu Kabore w pole karne najwyżej w „szesnastce” wyskoczył Dagano, lecz miał pecha – po jego główce piłka trafiła w poprzeczkę. Gracze Burkina Faso starali się zdobyć gola i w 82. minucie w końcu im się to udało. Nikt jednak z tego się nie cieszył, ponieważ Bakary Kone w niegroźnej sytuacji, po dośrodkowaniu Boki z rzutu wolnego, przelobował własnego bramkarza i w ten sposób pogrzebał praktycznie szanse swojego zespołu na dalszy udział w PNA. To trafienie podcięło jego kolegom skrzydła i ostatnie minuty nie przyniosły już większych emocji czy zagrożenia pod którąś z bramek. Z dystansu próbował co prawda (znowu) Traore, ale po raz kolejny Barry był górą w tym pojedynku, co szczerze mówiąc, tylko podsumowuje dzisiejsze spotkanie. „Słonie” były stroną lepszą (choć może nie zdecydowanie) i odniosły zasłużone zwycięstwo.











