Wisła Kraków wygrała pierwsze ćwierćfinałowe spotkanie Pucharu Polski z Lechem Poznań 1:0. Kibice „Kolejorza” wciąż czekają na pierwszą bramkę swoich piłkarzy w tym sezonie.
Początek spotkania w Poznaniu należał zdecydowanie do piłkarzy Lecha. Już w 9. minucie podopieczni Mariusza Rumaka mogli wyjść na prowadzenie, ale piłka po uderzeniu Rudniewa głową poszybowała nad poprzeczką. Chwilę później najlepszy strzelec ekstraklasy ponownie stanął przed szansą na otworzenie wyniku, ale znów minimalnie chybił.

Później tempo meczu nieco opadło i żadna z drużyn nie była w stanie stworzyć sobie klarownej sytuacji w polu karnym przeciwnika. Gra była niby szybka, niby ładna, a jednak brakowało czystych sytuacji pod jedną i drugą bramką.
Aż do 37. minuty, kiedy to doskonałą okazję zmarnował Stilić. Bośniak otrzymał bardzo dobre podanie od Rudniewa i próbował uderzyć z pierwszej piłki, ale świetną interwencją popisał się Pareiko, który sparował piłkę na poprzeczkę. Chwilę później odpowiedziała Wisła. Po błędzie Kamińskiego przed wyśmienitą okazją stanął Biton, ale w tej sytuacji również górą był bramkarz.
Do końca pierwszej połowy wynik już nie uległ zmianie i przy Bułgarskiej mieliśmy remis 0:0.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza – od zdecydowanych ataków gospodarzy. Swoją obecność na boisku od razu mocno zaznaczył Tonew, który już kilka minut po wejściu na boisko uderzył z dystansu w poprzeczkę.

Mimo przewagi Lecha to drużyna gości jako pierwsza zdobyła bramkę. Po dobrze wykonanym rzucie wolnym przez Łukasza Gargułę i zamieszaniu w polu karnym najsprytniej zachował się Gordan Bunoza, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Od 70. minuty podopieczni Michała Probierza prowadzili w Poznaniu 1:0. Chwilę później powinno być już 2:0, ale w sytuacji sam na sam fatalnie zachował się Nunez i uderzył prosto w Kotorowskiego.
Te dwie sytuacje pobudziły gospodarzy do lepszej gry. Po rzucie rożnym ładnie głową uderzał Rudniew, później dobijał Arboleda, ale w obu przypadkach piłka nie znalazła drogi do bramki Wisły.
Do końca spotkania Lech rozpaczliwie próbował wyrównać, a Wisła równie rozpaczliwie próbowała bronić. Ostatecznie wynik spotkania nie uległ już zmianie i Wisła wywiozła z Poznania cenne zwycięstwo.











