W Krakowie Wisła bezbramkowo zremisowała z Ruchem Chorzów. Wiślacy już od roku nie są w stanie wygrać dwóch meczów z rzędu. Przy Reymonta podopieczni Moskala byli zdecydowanie lepsi, ale skuteczność „Białej Gwiazdy” znowu kulała. „Popisali” się za to kibice gości, przez których mecz musiał zostać chwilowo przerwany.
Przy Reymonta dawno nie było takiej atmosfery. Na stadionie zjawiło się 13 850 kibiców, co jest najlepszym wynikiem klubu w tym sezonie. Dopisali także fani przyjezdnych. W sektorze gości zasiadło około dwóch tysięcy widzów. Szkoda tylko, że nie potrafili się zachować, w drugiej połowie urządzając sobie wielkie racowisko.
Od pierwszych minut mieliśmy bardzo szybkie tempo meczu. Nie przekładało się to jednak na bramki. Wisła dominowała przez cały mecz, mając ponad 60% posiadanie piłki. „Białej Gwieździe” zdecydowanie brakowało jednak wykończenia akcji. Wiślacy mają z tym duży problem już od początku sezonu. Wisła praktycznie cały czas okupowała pole karne rywala, ale kompletnie nie przekładało się to na gole. Brakowało też celnych strzałów. Po pierwszych 45 minutach obie drużyny ani razu nie trafiły celnie do bramki.
Po pierwszej połowie nie mieliśmy goli, ale niektórym kibicom w przerwie i tak puściły nerwy. Grupka fanów Wisły wdała się w słowną utarczkę z komentatorem NC+ Kazimierzem Węgrzynem. Ostatecznie kibiców ze stadionu wyprowadzili stewardzi. W drugiej połowie za to „popisali” się kibice Ruchu. Fani gości urządzili sobie przy Reymonta istne racowisko. Race wylądowały także na murawie i trzeba było użyć gaśnic. Mecz został przerwany na kilkanaście minut. Fani Ruchu mogą spodziewać się bardzo surowych kar.
Jeśli chodzi o wydarzenie boiskowe, to przy Reymonta w drugiej połowie nadal górą byli wiślacy. Wciąż raziła jednak nieskuteczność piłkarzy Moskala. Liczba zmarnowanych sytuacji była po prostu zatrważająca. W 59. minucie bardzo groźny strzał na bramkę rywala oddał Krzysztof Mączyński, ale Putnocky był na posterunku. Do głosu po przerwie zaczęli też nieśmiało dochodzić „Niebiescy”, ale również brakowało im wykończenia. Kilka razy zagotowało się jednak pod bramką gospodarzy, a Radosław Cierzniak musiał się wykazać.
Celny strzałów mieliśmy w tym meczu jak na lekarstwo. Dominująca przez cały mecz Wisła oddała zaledwie cztery celne trafienia. Ruch zaledwie jeden. Pierwszy raz od 61 meczów (dokładnie sezonu 1975/76) pomiędzy tymi zespołami padł bezbramkowy remis. Dla Wisły to już ósmy w sezonie podział punktów.










