Kto się spodziewał przed sezonem tak wysoko zajmowanych lokat przez piłkarzy Widzewa? Ale jeszcze większą niespodzianką jest słabiutka postawa Wisły Kraków. Czy doczekamy się wreszcie przebudzenia wiślaków? Czy Widzew zdominuje u siebie Wisłę?
To już dziewięć kolejek, odkąd widzimy Widzew w górnej części tabeli. Za to krakowska Wisła od jakiegoś czasu ociera się o miejsca, które nie przynoszą jej chluby. Pierwszy raz od kilku (-nastu?) dobrych lat to właśnie łódzki klub jest w czubie tabeli, a „Biała Gwiazda” stara się go gonić. Nie da się ukryć, że to właśnie gospodarze są faworytem tego spotkania – są w gazie, grają u siebie, prezentują się lepiej kadrowo. Ale nie zapominajmy, że to nasza kochana, nieprzewidywalna ekstraklasa…

W poprzedniej kolejce dużo lepiej zaprezentował się Widzew, co zresztą widać po zdobyczy punktowej. Łodzianie wywieźli trzy punkty z trudnego terenu w Gliwicach, ale zwycięską bramkę zdobyli dopiero w ostatniej minucie spotkania. Za to wiślacy podejmowali u siebie Jagiellonię Białystok i po kiepskim meczu bezbramkowo zremisowali.
Na korzyść przyjezdnych zdecydowanie przemawia historia. W ekstraklasowych pojedynkach tych dwóch klubów Wisła wygrywała 27 razy, 15-krotnie padał remis, a 14 meczów kończyło się zwycięstwem Widzewa. Z kolei stadion w Łodzi jest nieco bardziej szczęśliwszy dla widzewiaków – wygrywali oni 12 razy, siedem razy remisowali i przegrali dziewięć spotkań.
Gospodarze podejdą do tego meczu osłabieni brakiem Aleksa Bruno, swojego asa, od którego sporo zależy w akcjach ofensywnych. Jest to pokłosie niesportowego zachowania Brazylijczyka w meczu z Piastem, w którym brzydko potraktował łokciem Pawła Oleksego. Za to wiślacy mogą cieszyć się z powrotu po kartkowej pauzie Romella Quioto. Dodatkowo po kontuzji wraca prawdziwy boiskowy wojownik – Radosław Sobolewski. Sam trener Kulawik zapowiedział, że na mecz z Widzewem planuje kilka zmian w składzie i niewykluczone, że to właśnie wracający po absencji Honduranin pojawi się w wyjściowej jedenastce.
Obaj trenerzy z dużym respektem podchodzą do swoich piątkowych rywali. – Znamy przeciwnika i dobrze wiemy, że to wartościowy zespół, zarówno jeśli chodzi o kadrę, jak i ekstraklasę. My patrzymy na siebie. Wiemy, że zmierzymy się z niełatwym przeciwnikiem. To będzie trudny mecz, co jednak nie oznacza, że boimy się Wisły i nie chcemy jej pokonać – powiedział Radosław Mroczkowski. Tomasz Kulawik również docenia klasę przeciwnika. – Ta drużyna ma wyrównany skład, posiada dość mocny przód, ale kwestią jest wykorzystanie jej słabych punktów. W Widzewie są bardzo ambitni zawodnicy, którzy chcą grać w piłkę, i tą ambicją nadrabiają pewne niuanse.











