Wisła Płock jest największą sensacją pierwszych kolejek PKO BP Ekstraklasy. Nikt nie przypuszczał, że beniaminek będzie liderem tabeli oraz zainkasuje komplet punktów w trzech meczach na inaugurację rozgrywek. Przed sezonem zespół typowany do walki o bezpieczne lokaty w dole tabeli idzie śladem GKS-u Katowice i Motoru Lublin z ubiegłej kampanii, chcąc ugruntować swoją pozycję w lidze. Kolejną przeszkodą do pokonania jest Widzew Łódź, który ma swoje aspiracje. Jaka przyszłość czeka na Mariusza Misiurę? „Nafciarze” nie tak dawno genialnie zaczęli sezon i pamiętamy, jak to się skończyło.
Początek jak z bajki
Wisła Płock nie robiła imponujących transferów, lecz bazowała na piłkarzach, którzy wprowadzili tę drużynę na ekstraklasowe salony. Rafał Leszczyński i Marcin Kamiński to dwa nazwiska dające spokój i doświadczenie w linii defensywnej. Te wzmocnienia przyczyniły się do tylko jednej straconej bramki. Nikt nie ma tak niskiego współczynnika oczekiwanych bramek straconych na mecz jak ten wykręcony przez zawodników z Płocka – zaledwie 0,4 gola.
Łukasz Sekulski razem z partnerami w ataku są do bólu skuteczni. 6,36 oczekiwanych bramek w kontrze do sześciu strzelonych przeciwko rywalom. Cóż za wyrachowany stosunek. Polski napastnik ustrzelił dublet przeciwko Koronie Kielce oraz dorzucił asystę w Częstochowie. Przeciwko Rakowowi przegrał z 11. metra pojedynek z Kacprem Trelowskim, więc jego dorobek mógł być jeszcze okazalszy. Pozostałe cztery gole rozkładają się na trzech innych piłkarzy i samobójcze trafienie Frantiska Placha.

Zdobycie dziewięciu możliwych oczek jest rewelacyjnym wynikiem i nie można go w żaden sposób umniejszać. Korona grała przez większość meczu w osłabieniu, Raków rywalizuje w europejskich pucharach, a Piast nie należy do najmocniejszych drużyn. To wszystko potrafili wykorzystać piłkarze trenera Mariusza Misiury. Jest to cenna umiejętność punktowania jakże istotna na koniec sezonu.
Rodzina
Pięknie wyglądała radość po pierwszej bramce po powrocie do PKO BP Ekstraklasy. Łukasz Sekulski i cały zespół celebrowali w kółku tę wyjątkową chwilę. Tak tworzy się rodzinną atmosferę oraz w ten sposób można realizować postawione przed sobą cele. Nic dziwnego, że są wyniki, skoro otoczka wokół klubu jest pozytywna. Na starcie wszystko prezentuje się wzorowo.
Z rodziną wychodzi się jednak dobrze tylko na zdjęciach. Tak też wyszli płocczanie przy wspomnianej sytuacji w meczu z Koroną Kielce. Ta familia jest także kompaktowa i mądrze porusza się na boisku. Wisła Płock zajęła 12. miejsce w klasyfikacji liczby sprintów na mecz i 7. w liczbie kilometrów na spotkanie. Inteligencja boiskowa i wykorzystywanie swoich sytuacji pozwoliły na tak mocny start rozgrywek.












