W hicie 33. kolejki Legia zdemolowała Wisłę 5:0. Zdecydowała tragiczna gra krakowskiej obrony. Warszawiacy pewnie zmierzają po mistrzostwo Polski.

Spotkanie, które określane było hitem 33. kolejki T-Mobile Ekstraklasy od początku mogło się podobać. Już w 6. minucie zrobiło się groźnie pod bramką Legii. Świetna wymiana piłki pomiędzy Sarkim i Burligą zakończyła się znakomitym dośrodkowaniem tego pierwszego w pole karne, gdzie nadbiegali już Brożek oraz Guerrier. Futbolówka wylądowała jednak obok słupka bramki Kuciaka. Nie minęła nawet minuta, a już swoją sytuację mieli „Legioniści”. Po błędzie krakowskiej obrony praktycznie sam na sam z Miśkiewiczem znalazł się Michał Żyro. Pomocnik nie trafił jednak w bramkę. Kolejne minuty to napór Legii. Krakowska drużyna została praktycznie zamknięta na własnej połowie boiska. Jednak to Wisła mogła objąć prowadzenie w 20. minucie spotkania. Pojedynek biegowy z Bereszyńskim na lewym skrzydle wygrał Guerrier, który podał do Stilicia, a ten huknął z całej siły w kierunku bramki Legii. Poprzeczka uratowała Kuciaka przed utratą gola.
Kilkadziesiąt sekund później było już jednak 1:0 dla warszawskiego zespołu. Żyro dostał znakomite podanie z głębi pola, wykorzystał bezradność obrońców Wisły i uderzeniem z kilku metrów nie dał żadnych szans Miśkiewiczowi. Dziesięć minut później futbolówka po strzale Guerriera znalazła się tym razem w siatce Legii, jednak sędzia liniowy słusznie pokazał pozycję spaloną. W 36. minucie to kibice Legii mieli ponownie powody do radości. Bereszyński wygrał pojedynek z Nalepą, dośrodkował w pole karne, w piłkę nie trafił Duda, ale na posterunku był już Michał Kucharczyk, który bez problemów pokonał golkipera „Białej Gwiazdy”. Gdy wydawało się, że do przerwy wynik nie ulegnie już zmianie, dośrodkowanie z rzutu rożnego w 44. minucie wykorzystał Tomasz Jodłowiec, który skierował piłkę barkiem prosto w okienko bramki Miśkiewicza. Bezradność obrony Wisły była w tej akcji aż nadto zauważalna. Legia prowadziła do przerwy 3:0.

Pierwsze minuty drugiej połowy pokazały, że Legia nie zadowoli się takim wynikiem. Warszawianie raz po raz znajdowali się w polu karnym „Białej Gwiazdy”, ale na posterunku był czujny między słupkami Michał Miśkiewicz. Tymczasem Wisła nadal nie mogła się otrząsnąć po ciosach z pierwszej połowy. Swoją dominację Legia potwierdziła w 59. minucie. Bereszyński dośrodkował w pole karne, a tam strzałem głową piłkę do siatki skierował Dossa Junior. Po raz kolejny nie popisała się obrona Wisły, a Junior zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. Prowadzenie Legii mógł podwyższyć w 69. minucie Ondrej Duda. Słowak minął bez problemów Czekaja, ale jego strzał w długi róg bramki Miśkiewicza okazał się minimalnie niecelny.











