W piątkowy wieczór dojdzie do pojedynku dwóch zasłużonych firm – Wisły Kraków i Lecha Poznań. Obie drużyny nie prezentują się jednak ostatnio tak, jakby chcieli tego ich wierni kibice. Nie wyklucza to jednak dobrego widowiska, którego miejmy nadzieję, będziemy naocznymi świadkami.
Wisła w obecnym sezonie spisuje się poniżej oczekiwań. Przebudowana drużyna w dziewięciu dotychczasowych kolejkach ugrała tylko jedenaście oczek i zajmuje jedenastą lokatę w TME. W poprzedniej kolejce podopieczni Tomasza Kulawika pokonali Widzew po dwóch golach Boguskiego. Na własnym obiekcie krakowianie grają w kratkę. W czterech meczach w Krakowie wiślacy wygrali dwa, raz przegrali i raz zremisowali.

Trener Kulawik zapewnia, że jego piłkarze nie potrzebują dodatkowej motywacji. – Takie mecze zawsze są wyjątkowe. Gramy przecież przeciwko Lechowi. Myślę, że nie trzeba specjalnie motywować zawodników. Znają tę firmę, wiedzą, przeciwko komu grają. Może dlatego te spotkania wyglądają tak, że Lech dominuje u siebie, a Wisła u siebie. Oby tak zostało.
Tomasz Kulawik na pewno nie będzie mógł skorzystać z usług Łukasza Burligi. Przeziębieni są Radosław Sobolewski i Siergiej Pareiko, a z niegroźną kontuzją stopy zmaga się Maor Melikson. – Miał delikatny uraz, ale wygląda na to, że Maor jest gotowy do gry – zaznaczył opiekun krakowskiej Wisły. Cała trójka powinna być jednak gotowa na starcie z „Kolejorzem”.
Lech Poznań w poprzedniej kolejce doznał porażki na własnym obiekcie. Lepsi okazali się podopieczni Tomasza Hajty. Przegrana ta spowodowała utratę przez poznaniaków pozycji lidera TME. Lechici plasują się na czwartej lokacie z siedemnastoma punktami na koncie. Tyle samo punktów mają druga w tabeli Polonia i trzeci Górnik. Drużyna Mariusza Rumaka do liderującej Legii traci cztery punkty. W obecnych rozgrywkach poznaniacy więcej punktów zdobywają na wyjeździe. Na cztery mecze na boiskach rywali Lech wygrał trzykrotnie.

Dobrej myśli przed spotkaniem w Krakowie jest Piotr Reiss. – To, że gramy już w piątek, jest z jednej strony korzystne, bo tydzień po porażce zawsze jest trudny i jest szybka okazja do odbudowania się. Z drugiej strony mamy mniej czasu na przygotowanie się do tego spotkania. Wiemy jednak już, co musimy poprawić, i myślę, że będzie to widać w Krakowie.











