Wisła Kraków zmierzyła swoje siły w 1. kolejce PKO BP Ekstraklasy z piąta ekipą poprzedniego sezonu. GKS Katowice sprawdził dyspozycje mistrza Betclic 1. Ligi, który wybiegł na murawę bez swojej największej gwiazdy. Angel Rodado obserwował z ławki rezerwowych swoich kolegów, którzy niesieni dopingiem spragnionych fanów, dali z siebie wszystko. Ostatecznie wszystko ułożyło się korzystnie dla 13-krotnych mistrzów Polski.
Bez taryfy ulgowej
Wisła Kraków rozpoczęła swoje pierwsze spotkanie na najwyższym szczeblu rozgrywek bez Angela Rodado i to było wielkie osłabienie na papierze. Jordi Sanchez wybiegł jako najwyżej ustawiony zawodnik. Jednak taryfy ulgowej nie dostał nowy stoper „Białej Gwiazdy” Maxence Maisonneuve. 27-letni Francuz zadebiutował w naszej lidze i od razu zapoznał się gorącą krakowską publiką. Mariusz Jop postanowił wystawić młodą krew na starcie z GKS-em Katowice. Maciej Kuziemka, Kacper Duda i Jakub Krzyżanowski musieli opanować oddech i udźwignąć ciężar debiutanckiej rywalizacji.
GKS Katowice nie odpuścił starcia przy ulicy Reymonta i Rafał Górak oddelegował najsilniejszą jedenastkę. Bartosz Nowak i Bartosz Wolski mieli kreować grę podopiecznych 53-latka. Pau Resta tworzył trio obrońców z Arkadiuszem Jędrychem i Lukasem Klemenzem. Uczestnik kwalifikacji do Ligi Konferencji nie dał odpocząć swoim pierwszoplanowym postaciom przed rewanżem z MSK Żilina.
Emocje opanowane
Wisła Kraków i GKS Katowice wyglądały przez pierwszą połowę jak dwaj równorzędni siebie przeciwnicy. Nikt nie był w stanie pokonać bramkarza, ale nikt nie potrafił postawić wyraźnego stempla na swojej dominacji. Goście jako pierwsi zagrozili bramce strzeżonej przez Marcela Łubika, lecz ten nie dał się zaskoczyć. Eman Marković miał bardzo dobrą sytuację do pokonania byłego zawodnika Górnika Zabrze, ale 22-latek popisał się skuteczną paradą.
„Biała Gwiazda” nie chciała być dłużna i momentalnie stwarzała zagrożenie pod polem karnym rywala. Podopieczni Mariusza Jopa znajdowali piłce trasę w „szesnastkę” Gabriela Kobylaka, lecz brakowało przekucia tego na klarowne okazje. Postrach i różnorodność prób były po stronie beniaminka. Krakowianie budowali akcję w ataku pozycyjnym, ale z kontry siali zamęt w szeregach GKS-u. Bomba z ostrego kąta autorstwa Raoula Gigera była ostatnim akcentem pierwszej połowy.
Wiślacy szukali drogi do bramki zza pola karnego, ale strzały były niecelne lub blokowane. Maciej Kuziemka i Marko Bozić starali się rozszczelnić defensywę rywala we współpracy z bocznymi obrońcami. GKS Katowice nie miał na murawie graczy, którzy przykuli uwagę czymś specjalnym.
Tak się bawi Wisełka!
Wisła Kraków zameldowała się jako druga na drugie 45 minut i zrozumieliśmy od razu, że ten czas został kapitalnie wykorzystany. Beniaminek był zmotywowany i nakręcony, a to przełożyło się na bramki. Fani szaleli i poświęcili całych siebie w tym wyjątkowym dniu. Akcje Federico Duarte i Jakuba Krzyżanowskiego okazały się preludium do tego, co najlepsze.











