Czy wiosną 2021 roku zobaczymy na boiskach ekstraklasy odmienioną Wisłę Kraków? Wiele wskazuje na to, że tak. Petter Hyballa podczas zimowych przygotowań dokręcił swoim piłkarzom przysłowiową śrubę, dlatego powinnismy ujrzeć świetnie przygotowany zespół – przynajmniej pod kątem fizycznym. Podkreślają to sami zawodnicy, mówiąc, że tak ciężko nie trenowali od dawna… Liczymy zatem na waleczną i świetnie wybieganą „Białą Gwiazdę”.
Po zimowej przerwie piłkarze krakowskiej Wisły w pierwszym meczu u siebie podejmą gliwickiego Piasta. Nowe dedykowane koszulki, nowe nastawienie i o wiele lepsze przygotowanie. Tak ma wyglądać ta nowa „Biała Gwiazda”. Do niedawna największym mankamentem zespołu z Reymonta do niedawna było jeszcze przygotowanie fizyczne, co zresztą stanowczo podkreślał trener Peter Hyballa i to już w momencie przybycia do klubu. Szkoleniowiec dostał jednak prezent w postaci przerwy w rozgrywkach i mógł skupić się na poprawie niedoskonałych elementów – jak słychać z obozu krakowian powinno być o niebo lepiej niż jesienią, jeśli piłkarze złapią świeżość. Maciej Sadlok kilka dni temu mówił w rozmowie z „Gazetą Krakowską” tak: – Jeśli natomiast miałbym porównać wszystkie okresy przygotowawcze, jakie są za mną, to powiem szczerze, że tak – to był najtrudniejszy okres przygotowawczy w mojej karierze. Wiślacy wykonali ogrom ciężkiej pracy, która już wkrótce powinna zaprocentować.
Transferowe zamieszanie
Nie obyło się w klubie bez transferowej wpadki. Podpisano kontrakt z luksemburskim obrońcą, Timem Hallem, ale ten nie zabawił w drużynie zbyt długo, bo szybciutko tą umowę rozwiązano. Dlaczego? Ano dlatego, że nowy nabytek był kompletnie nieprzygotowany do nowych wyzwań i nie dawał rady trenować w tak wysokim reżimie, a to mocno nie przypadło do gustu trenerowi Hyballi, który bez żadnego grymasu pozbył się słabego ogniwa.
– Tim Hall dołączył do nas w ubiegły piątek i został poddany testom, podobnie jak każdy inny piłkarz. Po dwóch dniach treningów zdecydowaliśmy, że powinien realizować indywidualny program treningowy w celu poprawy jego dyspozycji fizycznej. Dzień później nie przyjechał jednak do Myślenic, a podczas rozmowy usłyszałem, że ma problemy osobiste, które sprawiają, że musi wrócić do Luksemburga. To samo powtórzył zarządowi Wisły. Przykro mi, że tak się potoczyła sprawa z tym zawodnikiem, bo pokładałem w nim nadzieję. Czynimy już starania, żeby pozyskać obrońcę, który wzmocni konkurencję w linii obrony – mówił opiekun Wisły.











