Dzisiejszego popołudnia Arsenal Londyn będzie miał niepowtarzalną okazję sięgnięcia po pierwsze od sześciu lat trofeum. Na liście nieobecnych w trakcie finału Carling Cup przeciwko Birmingham znaleźli się jednak tacy zawodnicy, jak Cesc Fabregas czy Theo Walcott. Ewentualne zwycięstwo Jack Wilshere chce zadedykować kontuzjowanemu kapitanowi „Kanonierów”.
– Cesc to wielki przywódca i jeśli wygramy, to tylko on będzie mógł wznieść to trofeum – przyznał w wywiadzie reprezentant Anglii, Jack Wilshere. – Będzie nam ich brakować [Fabregasa i Walcotta – przyp. red.], ale musimy grać dalej i wykonać robotę bez nich – dodał. Dla młodego piłkarza Arsenalu – zaledwie 19 lat – będzie to pierwsza możliwość, by sięgnąć po takiej rangi trofeum. – Już nie mogę się doczekać niedzielnego spotkania. To będzie dla mnie jak dotychczas największy mecz w karierze.
Obecny sezon jest wyjątkowo udany dla młodego pomocnika „Kanonierów”. Nie dość, że ze swoim klubem wciąż walczy na wszystkich czterech frontach w Anglii i w Europie, to również udało mu się zadebiutować w kadrze narodowej w sierpniu przeciwko Węgrom. Jest on również świadom, jak ważna dla klubu może być dzisiejsza wygrana z Birmingham. – To już pięć lat, jak Arsenal niczego nie zdobył, a ten zespół jest za dobry, by nie wygrywać.
Ostatnim triumfem „Kanonierów” było pokonanie w 2005 roku w finale Pucharu Anglii Manchesteru United. Od tamtej chwili trwa na Emirates czas posuchy, który wypominany jest trenerowi, Arsene Wegnerowi przez wielu dziennikarzy. – To prawda, że zdobycie Carling Cup pozwoli nam przestać odpowiadać na pytania, czy jesteśmy w stanie zdobywać tytuły – przyznał szkoleniowiec Arsenalu. Dodał jednak, wyjaśniając, co liczy się u niego najbardziej: – Wygrana w finale będzie jak pokonanie Chelsea czy Barcelony, czyli kolejnym krokiem do przodu.










