W tych dwóch spotkaniach padło w sumie dziewięć bramek. „Wilki” nareszcie się przełamały i pokonały na własnym boisku Sunderland. Natomiast o mały włos, a Blackpool sprawiłby niespodziankę na Reebok Stadium, ale Bolton rzutem na taśmę doprowadził do remisu.
Wolves 3:2 Sunderland
Po szokująco wysokim zwycięstwie Sunderlandu sprzed dwóch tygodni z mistrzem Anglii, wydawałoby się że potyczka z przedostatnim w tabeli Wolverhampton będzie tylko formalnością. Zwłaszcza, że „Wilkom” nie najlepiej wiedzie się w lidze. Na zwycięstwo czekają od 30 października, czas nieubłaganie płynie, a oczek na koncie nie przybywa.

W pierwszej odsłonie rywale nawzajem sprawdzali swoje możliwości. Więcej okazji stwarzali sobie gospodarze, ale do przerwy wynik pozostał bezbramkowy. Za to w drugiej na Molineux rozwiązał się worek z bramkami. Pierwsza padła dla „Wilków” już pięć minut po gwizdku sędziego, a jej wykonawcą był Kevin Foley. Odpowiedzią Sunderlandu były dwa gole, zdobyte kolejno przez Benta i Welbecka. Jednak „Czarne Koty” nie cieszyły się długo z prowadzenia, już cztery minuty później wyrównał bowiem wprowadzony w drugiej połowie Stephen Hunt. Ostatecznie wynik spotkania ustalił Ebanks-Blake, który zapewne swoim golem ocalił posadę Micka McCarthy’ego.
Bolton 2:2 Blackpool
Spotkanie Boltonu z Blackpool było pierwszym ich meczem od siedemnastu lat. Faworytem wydawał się zajmujący niespodziewanie piąte miejsce w lidze Bolton. Blackpool, przyjeżdżając na Reebok Stadium musiał mieć pewne obawy, przed tygodniem „Kłusaki” rozgromiły bowiem innego beniaminka, Newcastle United aż 5:1.
W pierwszej połowie spotkania zdecydowanie przeważali gospodarze. W 13. minucie dobrą okazję miał Taylor, ale jego uderzenie było minimalnie niecelne. Kolejne akcje także należały do Boltonu. Jednak mimo znaczącej przewagi pierwszego gola zdobyli goście. W 28. minucie wrzutkę w pole karne Elliota Grandina strzałem głową wykorzystał Ian Evatt. Jusi Jaaskelainen próbował jeszcze ratować sytuację, ale zdążył tylko musnąć piłkę nad poprzeczką zanim wpadła do siatki. Blackpool zdobytym golem nabrał wiatru w żagle i coraz częściej stwarzał sobie okazje po bramką rywala.












