Czy wreszcie ujrzymy polską drużynę w Lidze Mistrzów? Tego nie wiemy. Ale jeśliby wierzyć Cezaremu Wilkowi, możemy być pewni, że blamaż taki, jak w meczu z Levadią Tallinn dwa lata, temu się nie powtórzy. Oprócz spotkania ze Skonto Ryga porozmawialiśmy także o reprezentacji. Zapraszamy do lektury.
Rozmawiamy chwilę po losowaniu. Zadowolony?
Szczerze mówiąc, nawet nie śledziłem losowania. Nie przywiązuję do tego zbyt dużej wagi. O ile się nie mylę, wylosowaliśmy Skonto Ryga. Wisła musi przede wszystkim skupiać się na sobie, nie na rywalach.
Robert Maaskant powiedział, że jest to najtrudniejszy rywal spośród możliwych.

Spośród wszystkich przeciwników, na których mogliśmy trafić, rzeczywiście jest to najtrudniejszy rywal. I dobrze. Ucieszą się kibice. Będą oglądali ciekawsze widowisko niż mecz na przykład z mistrzem Azerbejdżanu.
Czyli w szatni drżycie przed rywalem?
Nie, nawet nie mieliśmy jeszcze okazji porozmawiać. Widzieliśmy się rano na treningu, potem porozjeżdżaliśmy się do domów.
Podróże w tamte rejony nie zawsze kończą się sukcesami. Nawiązuję do meczu z Levadią przed dwoma laty, który zapewne jeszcze siedzi w głowach kolegów. Będzie to miało jakieś znaczenie?
Absolutnie żadnego. Tak naprawdę w zespole zostało niewielu piłkarzy, którzy w ogóle pamiętają tamte spotkanie. Ci obcokrajowcy, którzy są teraz w drużynie, zapewne nawet nie wiedzą, że taki mecz w ogóle miał kiedyś miejsce (śmiech). To jest kolejny nowy rozdział, chcemy się odciąć od przeszłości.
Jesteś w stanie obiecać, że taki blamaż się już nie powtórzy?
(cisza) Myślę, że tak. Cała drużyna powinna to potwierdzić. Do takiego spotkania już nie dojdzie.
Zewsząd słychać głosy, że kompromitacja się nie powtórzy, do każdego Waszego rywala przypina się łatkę Levadii Talin… Presja może Wam związać nogi.
Absolutnie się z tym nie zgadzam. Zapewniam, każdy w Wiśle sobie świetnie radzi z presją. Zresztą udowodniliśmy to w końcówce tego sezonu, kiedy potrafiliśmy wygrać mecze, w których nie zawsze szło nam najlepiej. Ostatecznie wywalczyliśmy tytuł na trzy kolejki przed końcem. Nauczyliśmy się grać z presją i… teraz nas ona tylko mobilizuje.
Jak sądzisz, czy obecny zespół jest w stanie awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów?
Oczywiście, że tak. Po co miałbym wychodzić na boisko, gdybym uważał inaczej? Cała drużyna wierzy w awans, wszystko jest temu podporządkowane. Wcześnie zaczęliśmy okres przygotowawczy, więc będziemy w pełni gotowi. Jestem przekonany, że na pierwszy mecz wyjdziemy w optymalnej formie.











