Cezary Wilk, kapitan Wisły Kraków, po przegranej z Ruchem Chorzów w 23. kolejce T-Mobile Ekstraklasy miał powody do niezadowolenia.
Po faulu pomocnika „Białej Gwiazdy” na Marku Zieńczuku sędzia odgwizdał rzut karny, który na bramkę zamienił Rafał Grodzicki. Z decyzją arbitra nie zgodził się zawodnik krakowskiego zespołu.
– Rozegraliśmy bardzo zły mecz i trzeba to sobie otwarcie powiedzieć. Rzut karny, moim zdaniem, został niesłusznie podyktowany. Rzadko wypowiadam się na temat pracy arbitrów, ale dzisiaj niełatwo było trzymać nerwy na wodzy przy tym panu, który nam sędziował. Mogę powiedzieć, iż z perspektywy boiska wyglądało to w ten sposób, że przy blokowaniu piłki zasłoniłem się ciałem, a Marek kopnął mnie w nogę. Moim zdaniem, jeśli jest mowa o jakimkolwiek przewinieniu, to sędzia powinien podyktować rzut wolny w drugą stronę.
Cezary Wilk przyznał, że Wisła zagrała słabo i nie może tłumaczyć się błędami sędziego.
– Nie mam zamiaru tłumaczyć porażki, zasłaniając się pracą sędziego. To, że arbiter podejmował błędne decyzje, nie sprawiło, że przegraliśmy to spotkanie. Nie pokazaliśmy po prostu poziomu drużyny, która ma zamiar zdobyć mistrzostwo Polski. Trzeba się zastanowić, co szwankowało i dlaczego, bo w kolejnych meczach tak prezentować się nie możemy.
Już w najbliższy piątek Wisła Kraków zagra z Legią Warszawa. Na to spotkanie czeka cała Polska.
– Myślę, że do meczów z Legią Warszawa nikogo nie trzeba mobilizować. Każdy, przede wszystkim dla siebie, powinien chcieć ten mecz wygrać, bo jest on ogromnym prestiżem. Uważam, że nie może być mowy o jakimkolwiek złym nastawieniu do gry.
Wisła zajmuje siódme miejsce ze stratą jedenastu punktów do lidera z Łazienkowskiej. Początek spotkania z Legią 30 marca o godz. 20:30 przy Reymonta.










