Dziś rozegrano dwa zaległe spotkania 17. kolejki Serie A. W obu meczach nie zabrakło emocji i walki do samego końca. Drużyny Milanu oraz Udinese pokazały dzisiejszego dnia ogromny charakter.
AC Milan pierwszą połowę rozpoczął nad wyraz zachowawczo. Fiorentina z kolei wyszła na murawę z przeświadczeniem o swojej sile. Szybko udało się „Violi” wyjść na prowadzenie. W 14. minucie gospodarze przeprowadzili składną akcję, podczas której zostało wymienionych kilka precyzyjnych podań. Defensywa Milanu bardzo źle kryła rywali w polu karnym. Dużo swobody miał Jovetić, który zagrał piłkę na trzeci metr do niepilnowanego Gilardino, a ten – podobnie jak w meczu z Livorno – umieścił piłkę w siatce. Włoskiemu napastnikowi ten gol sprawił niezwykłą satysfakcję. Tym bardziej że w „Rossoneri” swego czasu nie poznali się na jego talencie. Odpowiedź Milanu mogła przyjść natychmiastowo. Z rzutu wolnego groźne zacentrował Pirlo, ale Frey odważnym wyjściem z bramki zażegnał niebezpieczeństwo. Milaniści na kolejną klarowną okazję czekali aż do 44. minuty, kiedy to strzałem z dystansu popisał się Matthieu Flamini. Piłka po tym uderzeniu minimalnie minęła prawy słupek bramki gospodarzy. Do przerwy utrzymał się rezultat 1:0.
W drugiej części spotkania Milan nie zmienił swojego nastawienia. Akcje gości były chaotyczne i rzadko poważnie zagrażały bramce strzeżonej przez Freya. To Fiorentina miała więcej okazji do strzelenia gola. W 73. minucie niezłym uderzeniem popisał się Montolivo, lecz dobrą interwencję pokazał Abbiatti. Wydawało się, że podopieczni Cesare Prandellego kontrolują grę i do końca dowiozą korzystny rezultat. Jednak gdy w składzie Milanu jest Ronaldinho, trzeba do końca spotkania mieć oczy dookoła głowy. Właśnie Brazylijczyk przeprowadził dwójkową akcję z Huntelaarem. Ostatecznie wyrównującą bramkę strzelił Holender. Od tego momentu tempo gry znacznie wzrosło. To Fiorentina atakowała, a Milan starał się wyprowadzać szybkie i skuteczne kontrataki. „Viola”miała dwie świetne okazje, ale znakomicie tego dnia w bramce dysponowany był Abbiatti. Stara piłkarska prawda głosi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i nie inaczej było w tym spotkaniu. W 93. minucie źle wybijał piłkę z własnego pola karnego De Silvestri. Futbolówka trafiła wprost pod nogi Ronaldinho, a Brazylijczyk dograł piłkę do Pato. Napastnik Milanu nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Freya. Ostatecznie podopieczni Leonardo odnieśli szczęśliwe, choć niekoniecznie zasłużone zwycięstwo. Tym samym mediolańczycy zbliżyli się do swojego rywala zza miedzy na odległość czterech punktów.
W drugim dzisiejszym meczu kibice również byli świadkami powrotu w wielkim stylu. Udinese od trzeciej minuty przegrywało po bramce Jedy. Jednak piłkarze ze Stadio Friuli zagrali piorunujące dwie minuty, w których zdobyli bramki dające zwycięstwo. Autorem jednej z nich był Antonio Di Natale, który pewnie zmierza po tytuł króla strzelców Serie A. Wydaje się, że zmiana trenera Udinese to była dobra decyzja zarządu. Nowy-stary szkoleniowiec Pasquale Marino potrafił zmotywować swoich podopiecznych w taki sposób, że ci pokonali groźne Cagliari. Dzięki temu Udinese przesunęło się na 15. lokatę, a Sardyńczycy nadal pozostali na 8.










