To już pewne. W przyszłym sezonie Fortuna 1. Ligi zobaczymy ekipę z Rzeszowa. Jednak dopiero w piątek jasne okaże się, czy będzie to zespół Resovii czy Stali Rzeszów. Finał z pewnością zagwarantuje nam ogromne emocje – w końcu jest on także spotkaniem derbowym. My natomiast wracamy na moment do wczorajszych (czyli wtorkowych) wydarzeń. Czas podsumować oba mecze półfinałowe o awans na zaplecze ekstraklasy.
A działo się naprawdę sporo. Szanse na awans ostatecznie straciła ekipa Bytovii Bytów po niezwykle emocjonującym meczu okraszonym dogrywką i serią „jedenastek”. Kolejny sezon w drugiej lidze czeka także zespół GKS-u Katowice, który w fatalny sposób zakończył kolejny już sezon niekoniecznie obfitujący w sukcesy.
Wielki pech Bytovii
Spotkanie Bytovii Bytów z Resovią było niezwykle emocjonujące. Obie ekipy starały się jak mogły, aby zdobyć bramkę, jednakże mecz zakończył się rezultatem 0:0. W pierwszej połowie rzut karny zmarnowali gospodarze. Remis oznaczał kolejne pół godziny gry. Zapowiadały się ogromne nerwy, a my dostaliśmy dokładnie to, czego się spodziewaliśmy.
Kilka minut gry i rzut karny tym razem na gola zamienił Kamil Radulj. Zaledwie parę minut później na boisku zameldował się Daniel Feruga. Rezerwowy szybko otrzymał żółtą kartkę i z początku nie odmienił gry Bytovii. Show skradł jednak po krótkiej przerwie, w drugiej połowie dogrywki. W 107. minucie fenomenalnie przymierzył z rzutu wolnego i mógł stać się bohaterem tego wieczoru.
Niestety, oprócz strzelonej bramki nie zaprezentował nic bardziej spektakularnego, a po jednej z jego strat w środku pola tuż przed zakończeniem dogrywki rzeszowianie mieli właściwie piłkę meczową. Jeden z napastników skierował futbolówkę wprost w ręce bramkarza Bytovii. Czekały nas rzuty karne. Feruga swoją „jedenastkę” wykorzystał, więc reszta roboty należała do kolegów z zespołu.
Strzelec bramki dla Resovii, Kamil Radulj, skiksował – wszystko ułożyło się idealnie dla Bytovii. Bohaterem tego spotkania okazał się jednak Marceli Zapytowski. 19-letni wychowanek Wisły Płock bronił w ostatnim czasie bramki Resovii. Najpierw obronił rzut karny w pierwszej połowie, a później stanął między słupkami w konkursie „jedenastek”. Młody golkiper obronił jednak rzut karny Michaela Ameyawa – także 19-letniego zawodnika – i to dwukrotnie! Za pierwszym razem arbiter dopatrzył się przewinienia bramkarza, który miał przekroczyć linię bramkową przed strzałem.











