W 29. kolejce Primera Division spotkają się dwie potęgi hiszpańskiej piłki. Mecz Realu Madryt z Barceloną zawsze jest sprawdzianem dla obu drużyn.
Spotkanie Realu z Barceloną wiąże się z dużymi emocjami. Obie drużyny potrafią zaskoczyć i sprawić niespodzianki kibicom. Są na tym samym, światowym poziomie, więc ich pojedynek jest zawsze pięknym, piłkarskim widowiskiem.

Ciężko wskazać zdecydowanego faworyta w spotkaniach ,,Królewskich” z ,,Dumą Katalonii”. Swego czasu Barcelona nie tylko wygrywała wszystkie trofea, po które mogła sięgnąć, ale też większość meczów, w których brała udział. Teraz jednak nie można o nich powiedzieć, że są niepokonani. Wpływ na grę Katalończyków mogą mieć problemy, z jakimi boryka się klub (m.in. odejście po sezonie sporej ilości zawodników i potrzeba kupna nowych piłkarzy). Przestrogą dla jutrzejszych rywali Barcelony mógł być ostatni mecz z Osasuną, w którym zawodnicy Gerardo Martino wygrali 7:0. Jednak, jak wiadomo, Real to dużo groźniejszy przeciwnik niż Osasuna.
Zawodnicy z Madrytu są w lepszej sytuacji niż piłkarze Barcelony. Są w dobrej formie, odrobili duże straty do pierwszego miejsca w lidze i są w tej chwili liderami Primera Division. Również w Lidze Mistrzów gromią swoich rywali. Dodatkowym wsparciem w jutrzejszym meczu będzie dla ,,Królewskich” fakt, że grają na Santiago Bernabeu. W tej chwili problemem Realu jest poważna kontuzja Jesé Rodrígueza, która wyklucza go z gry na pół roku.
O dyspozycji zawodników świadczą również statystyki poszczególnych piłkarzy. Mimo że Cristiano Ronaldo jest lepszym strzelcem ligi hiszpańskiej, to Lionel Messi może pochwalić się lepszą skutecznością i liczbą asyst. Ponadto, Argentyńczyk strzelał więcej bramek w Klasykach. Porównać można również dwa największe transfery Realu i Barcelony w ubiegłym roku. Chodzi oczywiście o Garetha Bale’a oraz Neymara. Przejście zawodników miało być hitem, tymczasem dobre wrażenie sprawia jedynie Bale. Zdobył dla ,,Królewskich” już czternaście bramek oraz siedemnaście asyst, za to liczby Neymara wyglądają bardzo słabo. Brazylijczyk może pochwalić się jedynie 11 bramkami oraz siedmioma asystami. Ponadto gracz nie do końca potrafi porozumieć się z Messim.
W składzie Barcelony zabraknie jutro Carlesa Puyola, który nadal leczy swoją kontuzje, a do treningów wróci najprawdopodobniej w następnym tygodniu. Na listę zawodników wrócił Gerard Pique, który nie wziął udziału w ostatnim meczu z Osasuną z powodu dolegliwości w prawej kostce. Z urazem uporał się również Karim Benzema, wzmocniając skład Realu w jutrzejszym meczu oraz dopełni tercet ,,BBC” (Bale, Benzema, Cristiano). Ze składu ,,Królewskich” na mecz z Barceloną wypadli kontuzjowani Sami Khedira, Álvaro Arbeloa i wyżej wspomniany Jesé Rodríguez.











