Wielkie Derby Śląska to mecz podwyższonego ryzyka na ziemi śląskiej. Kto przynajmniej raz był na takim spotkaniu, mógł się o tym przekonać. Niechęć obu klubów jest widoczna praktycznie na każdym kroku. Nie przepadają za sobą, delikatnie ujmując, kibice obu zespołów oraz piłkarze, którzy na murawie udowadniali, że walka na płycie boiska nie jest im obca.
Ostatni mecz w Ekstraklasie, jak wnikliwie wyliczyli statystycy, który kibice chorzowskiego Ruchu mogli obejrzeć na własnym stadionie przy ulicy Cichej 6, odbył się dokładnie dziesięć lat temu. Tak, może i to niewiarygodne, lecz taki jest fakt. 17 marca 2001 roku chorzowianie podejmowali przed własną publicznością zespół „Trójkolorowych”, pokonując ich po zaciętym pojedynku 3:1. Inicjatorami goli zdobytych w tamtym spotkaniu byli kolejno Jan Woś, Damian Gorawski i Mariusz Śrutwa, natomiast honorową bramkę dla zabrzan zdobył Grzegorz Bonk. Od tamtej pory wiele się zmieniło w ligowej rzeczywistości. Właśnie wtedy, jakby na przekór obecnemu stanowi, Górnik na koniec sezonu zajął trzynastą pozycję w tabeli, z kolei Ruch szóstą. Mistrzem Polski została drużyna Wisły Kraków dowodzona w trakcie sezonu przez dwóch trenerów. Najpierw przez Oresta Lenczyka, a później przez obecnego szkoleniowca Górnika, czyli Adama Nawałkę.

Dekadę później Adam Nawałka stara się wyprowadzić ekipę Górnika na miejsce należne dla tego zasłużonego klubu, czy mu się to uda? Trudno przewidzieć. Pośród ligowej rzeczywistości, w której więcej jest obecnie obcokrajowców, aniżeli rodzimych piłkarzy trudno cokolwiek wyrokować, bo tak na dobrą sprawę z dnia na dzień poznajemy umiejętności piłkarzy sprowadzonych podczas okienka transferowego. Jeśli chodzi o personalia obu zespołów z Górnego Śląska, to też w nich można dostrzec pomoc kolegów z innych krajów. I tak na przykład w kadrze Ruchu Chorzów znajduje się obecnie pięciu obcokrajowców. Dwóch Słowaków (Pesković i Straka), jeden Słoweniec (Komac), Serb (Djokić) oraz Chorwat (Perdijić). W Górniku armia zaciężna z zagranicy jest jeszcze mniejsza, bo to tylko trzech zawodników. Dwóch Słowaków w osobach Michala Gasparika oraz Roberta Jeża i piłkarz mający dwa obywatelstwa, polskie i austriackie, Daniel Sikorski.
Temat dotyczący piłkarzy o innej nacji dlatego został poruszony, gdyż podczas ostatnich spotkań derbowych pomiędzy Ruchem a Górnikiem, zawodnicy Ci niejednokrotnie zapisywali się w protokołach meczowych. Marko Bajić ma na przykład dwie czerwone kartki na swoim koncie. Pierwszą otrzymał w słynnych derbach rozgrywanych 2 marca 2008 na Stadionie Śląskim, drugą w derbach odbywających się tego samego roku, tyle że na Stadionie im. Ernesta Pohla. Widać, że potyczki te mają swoisty smaczek. Nawet piłkarze z innych krajów podejmują rękawice do walki i ani myślą odstawiać nogi w najbardziej niebezpiecznych momentach gry. Ale tak to już jest z derbami, nie ma przebacz.













