Górnik Zabrze mimo że prowadził po pierwszych trzech kwadransach z Ruchem Chorzów 1:0, to nie zdołał utrzymać prowadzenia do końca meczu. W drugiej odsłonie gole Marka Szyndrowskiego oraz Arkadiusza Piecha dały wygraną „Niebieskim” w 95. Wielkich Derbach Ślaska.
Zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, to wszyscy sympatyzujący z Ruchem Chorzów mogli być zdziwieni, widząc w wyjściowym składzie Łukasza Burligę. Bez wątpienia była to niespodzianka w składzie „Niebieskich”. 23-letni zawodnik zastąpił na prawej stronie obrony Igora Lewczuka. Ponadto jeśli chodzi o zestawienie chorzowian, do zdrowia powrócił Gabor Straka, który doszedł do pełnej sprawności po urazie, jakiego nabawił się przed meczem 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy z Widzewem Łódź. W zespole gospodarzy nie było praktycznie żadnych niespodzianek. Opiekun Górnika postawił na ustawienie 4-5-1 z wysuniętym na szpicy Arkadiuszem Milikiem i dynamicznym Prejuce’em Nakoulmą na lewym skrzydle. Warto odnotować, że na przebudowywanym stadionie im. Ernesta Pohla zasiadło 3031 kibiców, którzy liczyli przede wszystkim na rehabilitację swoich pupili za przegrany w tygodniu mecz Pucharu Polski z Gryfem Wejherowo. Goście liczyli z kolei na zdobycz punktową, aby mieć wciąż kontakt z ligową czołówką.

Pierwsze fragmenty 95. Wielkich Derbów Śląska przebiegały pod znakiem ataków zabrzan, którzy raz po raz stwarzali zagrożenie pod bramką swoich rywali. Do niecodziennej sytuacji doszło już w 12. minucie gry. Wtedy to miało miejsce kontrowersyjne zdarzenie, ponieważ w polu karnym Michala Peskovicia piłka trafiła w rękę Piotra Stawarczyka. Rozjemca spotkania nakazał jednak grać dalej i gra była kontynuowana od rzutu rożnego dla „Trójkolorowych”. Po chwili jednak ponownie los nie był łaskawy dla środkowego obrońcy Ruchu, który po raz drugi na przestrzeni zaledwie 60 sekund dotknął piłkę ręką. Tym razem arbiter główny nie miał wątpliwości, aby podyktować rzut karny dla Górnika. Do ustawionej na jedenastym metrze futbolówki podszedł Prejuce Nakoulma, który pewnym strzałem w środek bramki pokonał Michala Peskovicia i dał ze stałego fragmentu gry jednobramkowe prowadzenie Górnikowi.
Kolejne minuty były pokazem walki o każdą piłkę, czego efektem były faule, a w konsekwencji żółte kartki, którymi ukarani zostali Arkadiusz Milik oraz trochę później Marek Zieńczuk. Nie znaczy to jednak, że gra toczona były tylko pod znakiem przewinień. Wręcz przeciwnie. Podopieczni Waldemara Fornalika chcieli jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. W 28. minucie spotkania kapitalnym zagraniem zewnętrzną częścią stopy popisał się Arkadiusz Piech, całą akcję zamykał Marcin Malinowski. Jednakże strzał byłego piłkarza Odry Wodzisław minął światło bramki i rezultat spotkania nie uległ zmianie.













