Są tacy piłkarze, których po prostu dobrze się wspomina w danym klubie. Swoją grą wzbudzili taką sympatię, że kibice nie zapomną o nich przez kilka następnych lat. Z pewnością jednym z takich piłkarzy jest Dani Ramirez w Łodzi. Wyrobił swoją markę w ŁKS-ie, gdzie wypłynął na szersze wody, ale teraz wraca do klubu, w którym na dobrą sprawę rozpoczęła się jego poważna kariera, aby pomóc mu się utrzymać. Coś, czego nie dokonał za pierwszym razem.
Dani Ramirez to dobrze znana postać kibicom PKO Ekstraklasy i 1. ligi. Oprócz występów w ŁKS-ie zaliczył między innymi europejską przygodę z Lechem Poznań w Lidze Europy. To wtedy tworzył środek pola z Moderem i Pedro Tibą. Jednak jego pierwszym polskim klubem był Stomil Olsztyn, w którym sobie nie poradził. Teraz Hiszpan wraca na stare śmieci i podpisał roczny kontrakt z ŁKS-em Łódź z możliwością przedłużenia.
Dani Ramirez wraca na stare śmieci
Dani Ramirez powraca do Łodzi po trzyipółletniej przerwie. Wtedy odszedł do Lecha w połowie sezonu, a „Rycerze Wiosny” spadli jako beniaminek do 1. ligi. Awansowali jednak do niej głównie dzięki rewelacyjnej postawie Hiszpana. Po nieudanej przygodzie w Stomilu okazał się absolutnym czarodziejem w ŁKS-ie. Jego bilans w sezonie, gdy udało się awansować, to 9 bramek i 15 asyst. Był głównym autorem awansu zespołu Kazimierza Moskala. Warto przypomnieć, że wówczas to była drużyna, która bardzo ładnie grała w piłkę. To była taktyka oparta właśnie na Ramirezie. Kombinacyjna gra z wieloma podaniami to jest styl, jaki odpowiadał 31-latkowi i w jakim czuł się fenomenalnie.
Po awansie jednak nie spuścił z tonu i wciąż był wyróżniającą się postacią „Rycerzy Wiosny”, mimo że ŁKS szorował pod dnie. Wciąż jednak był wierny swojej filozofii ładnego futbolu. Ekstraklasa zweryfikowała go pozytywnie. W rundzie jesiennej wykręcił rewelacyjne statystyki, czym zwrócił uwagę Lecha. W barwach zespołu z Łodzi rozegrał do tej pory 52 spotkania, strzelając przy tym 15 bramek i notując 19 ostatnich podań. Półtoraroczny pobyt w niedawnej mekce polskiego włókiennictwa pozwolił, aby na długie lata kibice zapamiętali jego nazwisko.











