Tegoroczna edycja Superpucharu Polski to nie tylko spotkanie mistrza Polski i zwycięzcy krajowego pucharu, ale także mecz dwóch najlepszych ekip minionego sezonu PKO Ekstraklasy, a co za tym idzie – reprezentantów Polski w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Kibice Lecha przed dwumeczem z Aarhus mogą odczuć lekką ulgę, z kolei fani Górnika mają prawo mieć nieco więcej wątpliwości – nie tylko w kontekście dwumeczu z Fenerbace, który nawet przy wybitnej formie „Trójkolorowych” byłby piekielnie wymagający.
Górnik Zabrze i jego największa broń – Maksym Chłań
Żeby nie było tak pesymistycznie – są elementy, które w Górniku Zabrze działają. Maksym Chłań był świetnym piłkarzem w poprzednim sezonie i utrzymuje swoją znakomitą formę. Zdecydowanie mądrym posunięciem graczy Górnika było poszukiwanie swoimi piłkami Ukraińca, gdyż najlepiej radził sobie w ofensywie. Posyłał on zdecydowanie najgroźniejsze strzały, jako jeden z nielicznych miał wystarczająco jakości, by skutecznie omijać graczy Mistrza Polski dryblingiem. Górnik oddał łącznie pięć celnych strzałów na bramkę, trzy z nich to dzieło Chłania. 23-latek ponadto zaliczył 47 kontaktów z piłką, a 70% jego podań było celnych. Wygrał sześć z dziewięciu pojedynków w obronie.
Musiał nadrabiać deficyty wynikające z tytułu braku napastnika z prawdziwego zdarzenia po stronie Górnika Zabrze. Świeżo sprowadzony Erik Prekop nie zaliczył dobrego wejścia. Symbolicznym podsumowaniem jego występu niech będzie obrazek, gdy po prostu odbił się od Terryego Yegbe. Prekop opuścił boisko w 65. minucie. Nie oddał ani jednego strzału na bramkę. Tak, jest napastnikiem.
Słaby Prekop, obiecujący Urbański
Zaliczył zaledwie 23 kontakty z piłką i aż 10 razy tracił posiadanie na rzecz rywala. I, oczywiście, trudno wymagać od napastnika aktywności w ofensywie przeciwko drużynie, która częściej atakuje. Zwłaszcza że Górnik Zabrze poza początkiem pierwszej połowy, gdy próbował ukąsić z kontry, uaktywnił się ofensywie dopiero po tym, jak Prekop opuścił plac gry. Niemniej tam, gdzie Górnik próbował coś tworzyć w ofensywie, był Urbański, był Chłań, a Prekop wkład w dobre momenty miał nikły.











