Tegoroczna edycja Superpucharu Polski to nie tylko spotkanie mistrza Polski i zwycięzcy krajowego pucharu, ale także mecz dwóch najlepszych ekip minionego sezonu PKO Ekstraklasy, a co za tym idzie – reprezentantów Polski w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Kibice Lecha przed dwumeczem z Aarhus mogą odczuć lekką ulgę, z kolei fani Górnika mają prawo mieć nieco więcej wątpliwości – nie tylko w kontekście dwumeczu z Fenerbace, który nawet przy wybitnej formie „Trójkolorowych” byłby piekielnie wymagający.
Górnik Zabrze i jego największa broń – Maksym Chłań
Żeby nie było tak pesymistycznie – są elementy, które w Górniku Zabrze działają. Maksym Chłań był świetnym piłkarzem w poprzednim sezonie i utrzymuje swoją znakomitą formę. Zdecydowanie mądrym posunięciem graczy Górnika było poszukiwanie swoimi piłkami Ukraińca, gdyż najlepiej radził sobie w ofensywie. Posyłał on zdecydowanie najgroźniejsze strzały, jako jeden z nielicznych miał wystarczająco jakości, by skutecznie omijać graczy Mistrza Polski dryblingiem. Górnik oddał łącznie pięć celnych strzałów na bramkę, trzy z nich to dzieło Chłania. 23-latek ponadto zaliczył 47 kontaktów z piłką, a 70% jego podań było celnych. Wygrał sześć z dziewięciu pojedynków w obronie.
Mecz numer 23 obejrzany w tym sezonie: Lech Poznań – Górnik Zabrze
wynik 3:1.
Głód piłki zaprowadził mnie do Poznania. Nie będę się rozwodził – Lech zasłużenie. Górnik wygląda póki co na drużynę gorszą piłkarsko niż sezon temu. Na plus Urbański i Chłań na minus Prekop i Schulze pic.twitter.com/J1ayLJlokB— Jacek Palus (@JacekPalus) July 16, 2026
Musiał nadrabiać deficyty wynikające z tytułu braku napastnika z prawdziwego zdarzenia po stronie Górnika Zabrze. Świeżo sprowadzony Erik Prekop nie zaliczył dobrego wejścia. Symbolicznym podsumowaniem jego występu niech będzie obrazek, gdy po prostu odbił się od Terryego Yegbe. Prekop opuścił boisko w 65. minucie. Nie oddał ani jednego strzału na bramkę. Tak, jest napastnikiem.
Słaby Prekop, obiecujący Urbański
Zaliczył zaledwie 23 kontakty z piłką i aż 10 razy tracił posiadanie na rzecz rywala. I, oczywiście, trudno wymagać od napastnika aktywności w ofensywie przeciwko drużynie, która częściej atakuje. Zwłaszcza że Górnik Zabrze poza początkiem pierwszej połowy, gdy próbował ukąsić z kontry, uaktywnił się ofensywie dopiero po tym, jak Prekop opuścił plac gry. Niemniej tam, gdzie Górnik próbował coś tworzyć w ofensywie, był Urbański, był Chłań, a Prekop wkład w dobre momenty miał nikły.
Zatrzymajmy się na chwilę przy Kacprze Urbańskim, bo to jest interesujący przypadek. Dziś zanotował obiecujący występ, który udekorował bardzo ładną asystą. Poprowadzenie kontry zwieńczonej golem Chłania wziął na siebie. To dobry znak, bo w Legii raczej odpowiedzialności za grę nie brał, był postacią dość anonimową i zazwyczaj łatwą do zneutralizowania. Tym razem zagrał solidny mecz. Owszem, były momenty w meczu, kiedy było go nieco mniej, podobnie jak Prekop znikał w ofensywie, ale dobrze widzieć pozytywne symptomy u byłego gracza Legii Warszawa.
Spotkanie z Lechem zakończył z asystą, trzema kluczowymi podaniami na koncie, celnością podań na poziomie 76%, 31 kontaktami z piłką i dwoma udanymi dryblingami na trzy próby.
Niepewność w bramce, potrzeba wzmocnień w środku pola. Górnik Zabrze musi jeszcze sięgnąć do portfela
Brakowało pewności ze strony Philippa Schulze’a. Nie jest to bramkarz-gwarant bezpieczeństwa. Czasem wypluwał piłkę z rąk. Gol Pablo Rodrigueza po strzale Yannicka Agnero leci na jego konto.
Trochę się boję o Górnika w Europie.
Znak zapytania w bramce. Philipp Schulze w tamtym sezonie bronił w III lidze. Nagle musi dźwignąć w Europie. Wczoraj w Poznaniu mógł zrobić więcej przy dwóch golach.
Rozwalony środek pola. Swoją drogą, kuriozalnie wyszło z Kubickim. Wszedł…
— Kacper Tomczyk (@kac_tomczyk) July 17, 2026
Górnik Zabrze musi najbliższe tygodnie spędzić na budowaniu kondycji i odporności fizycznej. Lech Poznań był w stanie dużo dłużej grać na wysokiej intensywności. Kontuzja Jarosława Kubickiego niepokoi. Doświadczona „szóstka” po walce o górną piłkę upadła na rękę. Jak się okazało, ta uległa złamaniu z przemieszczeniem, co równa się pauzie od ośmiu do 10 tygodni. To fatalna wiadomość dla Górnika. Przed przerwą Kubickiego zastąpił Bestien Donio. Również nie wyglądał na gotowego fizycznie do dzisiejszego starcia. Górnik Zabrze utracił na jakości w środku pola. Największy wpływ na ten stan miało odejście Patrika Hellebranda, ale kontuzja Kubickiego to dodatkowy cios dla górników. Swoje na boisku przeleżał Lukas Sadilek. Tu nie ma informacji o kontuzji, ale ewidentnie zarówno on, jak i Donio potrzebują więcej ogrania, by stanowić o silę środka pola. I, rzecz jasna, na tę pozycję przydałyby się konkretne wzmocnienia. Czasu zostało bardzo niewiele.
Chaos w defensywie, dobre fazy przejściowe
Przydałoby się więcej uwagi w defensywie. Górnik czasem gubił sprytnych, bardzo mobilnych piłkarzy Lecha Poznań we własnym polu karnym. Skończyło się to źle.
To, co może cieszyć – przetrenowane fazy przejściowe. Górnik Zabrze w kontratakach wyglądał naprawdę groźnie. Zespół ma potencjał, by ten element doszlifować i przenieść na jeszcze wyższy poziom. Wtedy Górnik będzie miał realne szanse na utrzymanie poziomu z minionej kampanii. Póki co, wygląda nieco słabiej niż w swoim wicemistrzowskim sezonie.
Rywalizacja o miejsce w bramce Lecha
Nieco spokojniej mogą spać kibice Lecha Poznań, choć wciąż parę znaków zapytania pozostaje. W ostatnich tygodniach palącą kwestią pozostaje pozycja bramkarza. Bartosz Mrozek i Mateusz Lis rywalizują o miano pierwszego bramkarza. Niels Frederiksen postanowił, że w meczu Superpucharu Polski dwóch słupków będzie strzegł ten drugi. Nie zagrał źle. Trudno mieć pretensję o stratę gola po kontrze i perfekcyjnym strzale Maksyma Chłania. Niektórych prób jednak nie łapał, a piłka odbijała się od jego rękawic. Nie miał jednak wybitnie trudnego zadania, bo na etapie finalizacji akcji coś groźniejszego w szeregach gości pokazywał jedynie Chłań. Lis bronił zatem dobrze, ale nie był to mecz, którym zagwarantował sobie wyższą pozycję w bramkarskiej hierarchii duńskiego szkoleniowca.
Niepewny Joel Pereira czuje oddech Roberta Gumnego. Dobra gra w środku pola
Niewidoczny był Joel Pereira. Miał wpływ przy bramce Górnika Zabrze, nic nie wniósł także w ofensywną grę swojego zespołu. Jego partner z prawej strony Patrik Walemark był aktywny w atakach, ale Portugalczyka, do czego nas nie przyzwyczaił, nieco brakowało. Być może jest to okazja dla Roberta Gumnego.
Na plus środek pola. W szeregach „Kolejorza” naprawdę dobrze wyglądali Antoni Kozubal i Radosław Murawski. Obaj byli głodni gry. Murawski wykonał dużo solidnej pracy bez piłki, tak jak zawsze, wyróżnia się pracowitością. Niezłą zmianę dał także bardzo dobry technicznie Filip Jagiełło. Znów zabrakło jakości ze strony Gisliego Thordarsona.
Bardzo dobry mecz zagrał Terry Yegbe. Mądrze wykorzystywał swoje atuty fizyczne. Nie popełnił żadnego błędu, dobrze zachowywał się w defensywie. Zanotował trzy odbiory, wygrał wszystkie trzy pojedynki w powietrzu. Skutecznie neutralizował ofensywę Górnika Zabrze.
Terry „Pitbull” Yegbe od niechcenia wrzuca przeciwnika w dolny rząd trybun. pic.twitter.com/XNl3fIaKX0
— Marcin Kosman (@Kosowsky_) July 16, 2026
Więcej szacunku do piłki
Lech Poznań musi popracować nad stratami piłki. I jest to zadanie dla Pablo Rodrigueza, który zagrał świetny mecz zwieńczony bramką, ale akcja bramkowa Górnika rozpoczęła się jego stratą. Podobny błąd zdarzył się później jeszcze raz, ale bez drastycznych konsekwencji.
Nie najlepiej wyglądały także fazy przejściowe do defensywy, Lech Poznań nie zawsze wykorzystywał potencjał w pressingu, miewał problemy z wyprowadzeniem składnego kontrataku. Wciąż dużo lepiej radzi sobie w ataku pozycyjnym. Przeciwko mocniejszym lub bardziej bliskim poziomem drużynom – takim jak chociażby Aarhus – dobrze poprowadzona kontra po błędzie rywala może naprawdę się przydać.
Eliminacje do Ligi Mistrzów już za tydzień. Górnik Zabrze i Lech Poznań przed trudnymi zadaniami
Oba zespoły rozegrają swoje mecze w eliminacjach do europejskich pucharów już we wtorek. Lech Poznań o 19:00 podejmie Aarhus, z kolei godzinę później Górnik Zabrze zagra z Fenerbahce. Zarówno mistrz, jak i wicemistrz rozegrają swoje pierwsze mecze w eliminacjach do Ligi Mistrzów na wyjeździe.