Znamy już komplet drużyn, które zagrają w ćwierćfinałach tej edycji Ligi Mistrzów. Do Realu Madryt, VfL Wolfsburg, Benfiki Lizbona, PSG, Manchesteru City i Atletico dołączyli dziś Bayern i Barcelona. „Duma Katalonii” pokonała 3:1 Arsenal, Bawarczycy potrzebowali dogrywki, by uporać się z mistrzem Włoch.
Więcej niewiadomych było przed spotkaniem Bayernu z Juventusem. W pierwszym meczu obu drużyn padł remis 2:2, więc droga do ćwierćfinału była otwarta dla obu ekip. Mimo to faworytem była drużyna gospodarzy. Wpływ na to miał z pewnością fakt, że Massimiliano Allegri nie mógł dziś skorzystać z trzech bardzo ważnych graczy – Chielliniego, Marchisio i Dybali. Pep Guardiola, standardowo już, miał problemy z zestawieniem linii defensywnej, jednak w ofensywie Bayern miał kim straszyć. Lewandowski, Mueller, Costa i Ribery. Musicie przyznać, że robi wrażenie.
Juventus zaczął bardzo wysoko i agresywnie. Sprawiło to spore problemy Bawarczykom. Bayern miał problemy z rozegraniem piłki i szybko ją tracił. „Stara Dama” wykorzystała to już po pięciu minutach. W jednym z ataków gracze Juventusu wymusili błąd na Alabie i Neuerze. Piłka trafiła do Paula Pogby, któremu nie pozostało nic innego, jak skierować piłkę do bramki, którą opuścił niemiecki golkiper.
https://vine.co/v/iw27XOFYO0H
Po golu Juventus cofnął się odrobinę i oddał inicjatywę Bayernowi. „Stara Dama” była jednak idealnie zorganizowana w defensywnie. Gospodarze mieli monstrualne problemy ze stworzeniem okazji bramkowej. „Juve” czekało na kontry. Taka okazja przydarzyła się w 29. minucie. Piłkę stracił Alaba, ta trafiła do Moraty, który przebiegł z futbolówką przy nodze prawie całe boisko, mijając po drodze kilku rywali, podał do pędzącego obok Cuadrado. Kolumbijczyk minął jeszcze Philipa Lahma i uderzył obok bezradnego Manuela Neuera. 0:2! Sensacja w Monachium.
Juventus rozgrywał w pierwszej połowie idealne spotkanie. Podopieczni Allegriego zminimalizowali wszystkie atuty Bayernu, który rozgrywał piłkę powoli i bez pomysłu. Juventus grał, jakby chciał przekonać Bayern, że Bawarczycy mają kontrolę nad tym, w jaki sposób rozgrywają piłkę. Prawda była jednak zgoła odmienna. To „Stara Dama” swoim mądrym ustawieniem w defensywie pokazywała Bayernowi, gdzie może grać, że musi tańczyć tak, jak „Juve” im zagra. I gdy tylko piłkarze z Monachium zaczynali wierzyć, że może być dobrze, Juventus odbierał piłkę i wyprowadzał kolejną kontrę. W ciągu całej pierwszej połowy Bawarczycy nie stworzyli praktycznie żadnej, poza jedną, przypadkową, groźnej sytuacji. Juventus był o krok od ćwierćfinału.










