W ramach 19. kolejki PKO BP Ekstraklasy Widzew podejmował u siebie Jagiellonię. Z powodu warunków atmosferycznych jeszcze kilka godzin przed spotkaniem jego rozegranie stało pod znakiem zapytania. Ostatecznie jednak udało się zagrać. Dużo lepszy tego dnia Widzew nie zdołał jednak przekuć swojej przewagi na wynik i podzielił się punktami z „Jagą”.
Trzeba jednak przyznać, że warunki panujące przy Piłsudskiego nie sprzyjały obu drużynom. Było widać, że zarówno Widzew, jak i Jagiellonia nie mogą wejść na swoje optymalne obroty. Piłka często stawała na przesiąkniętej murawie, z której tryskała woda przy każdym mocniejszym kopnięciu piłki. Szczególnie utrudniało to zadanie podopiecznym Janusza Niedźwiedzia, którzy znani są z budowania akcji od tyłu. Tego wieczoru byli częściej zmuszani do szukania długich podań. Mimo to Widzew był wczoraj o klasę lepszy i łodzianie mogą mówić bardziej o stracie dwóch punktów niż o zdobyciu jednego „oczka”.
Dominacja
Oprócz kilku fragmentów, kiedy do głosu dochodzili goście, to Widzew miał pełną kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. „Czerwono-biało-czerwoni” już w pierwszej połowie powinni otworzyć wynik spotkania, dogodnych sytuacji było naprawdę wiele, na czele z niewykorzystanym rzutem karnym. Udało się to dopiero w drugiej połowie za sprawą wprowadzonego z ławki Dominika Kuna. Widzew bezdyskusyjnie zasłużył na zwycięstwo w tym spotkaniu, bo biorąc pod uwagę warunki, rozegrał naprawdę dobre zawody. Cały ten wysiłek został jednak przyćmiony błędem defensywy w końcówce, po którym Jagiellonia wyrównała.
Widzew rozegrał kolejne dobre spotkanie, kolejne, w którym nie odniósł zwycięstwa. Zabrakło skuteczności i odrobiny szczęścia, to kolejne spotkanie Widzewa, po którym mówimy, że bramek powinno być więcej. Podobnie było przed tygodniem w starciu z Pogonią. Nie można jednak odebrać widzewiakom niezłego początku wiosny. Z taką grą większa zdobycz punktowa powinna być tylko kwestią czasu. Fakt, że kibice Widzewa czują niedosyt po dwóch remisach w PKO Ekstraklasie, pokazuje, jak długą drogę przebył Widzew. Jeszcze rok temu wszyscy w Łodzi marzyli, żeby znaleźć się w elicie. Kiedy udało zdobyć się awans, celem było utrzymanie, które teraz jest praktycznie pewne. Cały czas trwa więc piękny sen kibiców Widzewa.
Słabiutka „Jaga”
Goście mogą mówić o dużym szczęściu, że udało im się wywieźć jeden punkt z trudnego terenu. Przypomnijmy, że z powodu kontuzji na boisku nie zobaczyliśmy Jesusa Imaza, a już w pierwszej połowie, po starciu z Serafinem Szotą, zmieniony został Marc Gual. Gual doznał kontuzji na chwilę przed testami medycznymi w Legii Warszawa, z którą w ostatnich dniach łączą go media. Dwóch najlepszych strzelców ekipy z Podlasia nie mogło tego dnia pomóc swoim kolegom. Mimo to Jagiellonia walczyła, a w samej końcówce przy dużym szczęściu dopięła swego. „Jaga” była jedną ze słabszych ekip, która przyjechała do „Serca Łodzi” w tym sezonie.










