Spotkanie 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy pomiędzy Widzewem Łódź a Ruchem Chorzów to bez wątpienia pojedynek dwóch mizernych w tym sezonie zespołów, które będą najprawdopodobniej walczyć jedynie o możliwość pozostania w gronie drużyn T-Mobile Ekstraklasy, choć nie ulega wątpliwości, że w środowym spotkaniu aktorzy spektaklu przy alei Piłsudskiego postarają się zaprzeczyć temu stwierdzeniu
Drużyna Ruchu Chorzów, która tak spektakularnie przegrała z Jagiellonią 0:6, w ostatniej kolejce zremisowała z faworyzowanym Śląskiem Wrocław, który przecież aspiruje do tytułu mistrza Polski. Można zatem sądzić, że chorzowianie w starciu z Widzewem Łódź, który doznał dotkliwej porażki w meczu z Piastem Gliwice, powinni być uznawani za faworytów w spotkaniu na dnie tabeli. Piłkarze z Łodzi bardzo kiepsko rozpoczęli zmagania w lidze i jak dotąd nie mogą znaleźć recepty na przełamanie. Natomiast drużyna Jana Kociana pokazała w dotychczasowych ośmiu meczach w lidze dwie twarze, ponieważ potrafili zremisować, choćby z Lechem Poznań, Śląskiem Wrocław czy Lechią Gdańsk, ale i wygrać z Legią Warszawa. Jednocześnie zdarza im się przegrać z Cracovią czy też wspomnianą już Jagiellonią.

Największym jednak problemem „Niebieskich” jest jednak fakt, iż nie potrafią wygrać. Remisy wielu punktów nie dają i stąd też taka pozycja w tabeli. Widzew, jakkolwiek na tę drużynę patrzeć, mimo nieco wyższej pozycji w lidze nie będzie bardzo trudnym rywalem dla Ruchu. Oczywiście za gospodarzami tego meczu będą przemawiać kibice, którzy zapewne licznie stawią się na stadionie przy alei Piłsudskiego, jednak ostatni remis z bardzo dobrze dysponowanym Śląskiem może spowodować, że chorzowianie wywiozą trzy punkty z Łodzi.
W drużynie Ruchu swój jubileusz będzie obchodził Piotr Stawarczyk, który w środowym starciu zaliczy setny występ w ekipie „Niebieskich”. Co ciekawe, obrońca Ruchu rozegrał sporo meczów również w barwach Widzewa w latach 2006-2009, kiedy to 79 razy reprezentował barwy łódzkiego klubu. Jak zapowiada, okoliczności nie mają dla niego większego znaczenia.
– Bez względu na okoliczności jedziemy do Łodzi po trzy punkty. To będzie bardzo trudne spotkanie, bo łodzianie będą chcieli się zrehabilitować za ostatnią porażkę w Gliwicach, ale my im na pewno nie ułatwimy zadania. Po ostatnim meczu ze Śląskiem Wrocław był duży niedosyt. Mieliśmy silny Śląsk na widelcu, przy lepszej skuteczności zainkasowalibyśmy trzy punkty. Z drugiej strony punkt z tak silnym zespołem po niezłym meczu musimy przyjąć z pokorą i szacunkiem – powiedział Stawarczyk.












