Bardzo obiecująco wyglądały dwa pierwsze spotkania łódzkiego klubu w sezonie 2021/2022. Widzewiacy kampanię zaczęli od przekonywającego zwycięstwa nad Sandecją, a wczoraj wywieźli trzy punkty z trudnego terenu w Sosnowcu. Na tym etapie jest zdecydowanie za wcześnie na przesadny optymizm, ale trzeba powiedzieć, że Widzew Łódź zaczął sezon co najmniej bardzo dobrze.
Najważniejsze na ten moment jest to, że mecze łodzian są w końcu atrakcyjne do oglądania. W zeszłym sezonie niestety nie było to normą. Dwa pierwsze spotkania dały kibicom powód do optymizmu i zwiększyły wiarę w to, że Widzew w końcu idzie w dobrym kierunku. To kolejna rzecz, która ostatnimi czasy nie była czymś oczywistym.
Dużo bramek w „Sercu Łodzi”
Ponad rok musieli czekać fani „Czerwono-biało-czerwonych”, aby zobaczyć, jak ich ulubieńcy strzelają trzy gole w domowym meczu. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce jeszcze w II lidze, w lipcu 2020 roku przeciwko Stali Stalowa Wola. W spotkaniu inaugurującym sezon 2021/2022 udało się w końcu przełamać niekorzystną passę. Widzewiacy pewnie pokonali Sandecję Nowy Sącz 3:0. Zwycięstwo z trybun stadionu przy al. Piłsudskiego oglądało 13500 kibiców, którzy tego dnia byli wyjątkowo głośni.
Za to spotkanie trzeba wyróżnić Karola Danielaka, który mecz zakończył z bramką na koncie. Były skrzydłowy Podbeskidzia Bielsko-Biała trafiał także w sparingach, bardzo dobrze rozpoczął swoją przygodę z Widzewem.
Trzy punkty jadą do Łodzi
Bardzo trudno w to uwierzyć, ale wczorajszym zwycięstwem w Sosnowcu nad Zagłębiem Widzew wyrównał już swój dorobek wyjazdowych zwycięstw z rundy wiosennej poprzedniego sezonu. Zarówno Enkeleid Dobi, jak i Marcin Broniszewski nie mogli znaleźć sposobu na wywiezienie kompletu punktów z boiska rywala. Januszowi Niedźwiedziowi udało się to już przy pierwszej możliwej okazji.
Na stadionie Ludowym w Sosnowcu to Widzew stracił gola jako pierwszy, mimo to udało się odwrócić losy meczu. To kolejna rzecz, która może cieszyć, bo w zeszłym sezonie taka sztuka rzadko się widzewiakom udawała. Wyjątkiem było wyjazdowe spotkanie Widzewa z GKS-em Bełchatów, w którym pomimo utraty bramki RTS potrafił wygrać.











