Trudny był to sezon dla piłkarzy i kibiców łódzkiego Widzewa. Zaczęło się od obiecującej jesieni, później przyszła wiosna i ciągła gra w kratkę oraz huśtawka nastrojów wśród kibiców. Najważniejszy jest jednak końcowy rezultat – Widzew Łódź wygrywa z Podbeskidziem i znowu zagra na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Po długich ośmiu latach.
Bardzo długą drogę przebył Widzew, aby znowu wrócić na salony. Upadek klubu i rozpoczęcie wszystkiego od nowa, od piątego poziomu rozgrywkowego. Później wszystko szło w coraz lepszym kierunku. Odzyskanie praw do klubowego herbu, oddanie nowego stadionu, który co spotkanie wypełniał się do ostatniego miejsca. To widzewska społeczność nie pozwoliła umrzeć temu klubowi.
Droga trwała bardzo długo, po drodze trzeba było się mierzyć z wieloma przeszkodami, ale zakończyła się ona szczęśliwie 22 maja 2022 – dokładnie osiem lat po spadku z elity. Niesamowite jest to, że tamtego dnia w 2014 roku Widzew także grał z Podbeskidziem. Teraz po zwycięstwie nad „Góralami” wraca tam, gdzie jego miejsce – do ekstraklasy. Cała ta historia to niezły materiał na dobry serial dokumentalny.
Widzew jest niezniszczalny
Pomimo upadku klubu kibice nie odwrócili się od Widzewa. Co rundę bili rekordy Polski w liczbie sprzedanych karnetów i wypełniali „Serce Łodzi”, aby w każdym meczu wspierać swoją drużynę głośnym dopingiem. Niezależnie od rywala czy poziomu rozgrywkowego. Widzewiacy licznie jeździli na wyjazdy do okolicznych wsi w województwie. Później za swoją drużyną podróżowali do Morąga, Bielska Podlaskiego czy Wikielca, by w końcu znowu mieć możliwość odwiedzania największych klubów w Polsce.
W drodze na szczyt bywały także trudne momenty. Brak awansu w 2017 roku, kompromitacja po serii dziesięciu remisów dwa lata później czy kuriozalny awans w 2020 roku, o którym mówiło się w całej Polsce. Los rzucał Widzewowi kłody pod nogi. RTS praktycznie co sezon przechodził rewolucję kadrową, nie zapominajmy o zmianach prezesów czy zmianach właścicielskich. Wydaje się, że w końcu nastała tu normalność i stabilizacja.
Jedno jest pewne – podczas tych ośmiu lat kibice udowodnili, że „Widzew można ugiąć, ale nie można go złamać”. Po ośmiu latach i 274 spotkaniach ekstraklasa wraca na aleję Piłsudskiego 138. Kibice Widzewa od zawsze zasługiwali, żeby ich drużyna znajdowała się na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Teraz zasłużyli na to także piłkarze.











