Wczoraj Widzew Łódź podejmował w Grodzisku Wielkopolskim Wartę Poznań. Łodzianie przystępowali do tego spotkania po porażce z Legią Warszawa, a ostatnie zwycięstwo zanotowali w 2. kolejce, pokonując Jagiellonię Białystok. Teraz podopieczni Janusza Niedźwiedzia dołożyli kolejne wyjazdowe zwycięstwo. Z czego wynika dobra forma Widzewa na wyjazdach?
Stadion przy al. Piłsudskiego zawsze był kojarzony jako twierdza, którą bardzo trudno zdobyć. Zaczęło się to zmieniać w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu. W „Sercu Łodzi” zwyciężały Arka Gdynia, Odra Opole czy Korona Kielce. W tym sezonie udało się to już Lechii i Legii. Jeśli chodzi o wyjazdy, to Widzew może pochwalić się naprawdę niezłym bilansem 2-1-1. Zwycięstwa w Grodzisku i Białymstoku, remis we Wrocławiu i tylko jedna porażka w Szczecinie. Teraz czas, żeby zacząć punktować u siebie.
Trudny start
Z jednej strony możemy rozliczać Widzew za słaby zerowy dorobek punktowy po dwóch meczach u siebie, ale musimy pamiętać, z kim mierzyli się podopieczni Janusza Niedźwiedzia. Pucharowicz Lechia Gdańsk, która bezlitośnie wykorzystała wszystkie błędy w obronie Widzewa, nie rozgrywając przy tym wielkiego meczu. Było widać dużą różnicę jakości w obu drużynach, a gdańszczanie wygrali to spotkanie głównie indywidualnościami. Drugi rywal – Legia – był zespołem zdecydowanie lepszym i spokojnie pokonał widzewiaków. Trzeba jednak pamiętać, że mimo iż jest to dla stołecznej drużyny sezon przejściowy, i tak będzie walczyć o mistrzostwo Polski. Widzewowi brakuje trochę jakości, piłkarzy, którzy sami mogliby przesądzić o wyniku spotkania. Do końca okienka transferowego zostało jeszcze trochę czasu, więc niewykluczone, że Widzew sięgnie jeszcze po jakiegoś zawodnika. Pamiętajmy jednak, że Widzew w tym sezonie podchodzi raczej oszczędnie do kwestii wzmocnień. Taka strategia jest rozsądna, klub zabezpiecza się w przypadku ewentualnego spadku. Brak utrzymania z wysokimi kontraktami mógłby być dla Widzewa potężnym ciosem. Jeśli jednak uda się utrzymać, to cały plan okaże się prawdziwym majstersztykiem, ponieważ w kolejnym sezonie pieniędzy na wzmocnienia będzie już zdecydowanie więcej.
– Cieszymy się z tych trzech punktów, bo to był bardzo trudny mecz dla obydwu zespołów. Pogoda i grząskie boisko w wielu sytuacjach nie pozwalało na płynną grę. Myślę, że gdyby było mniej nasiąknięte, to zarówno my, jak i Warta moglibyśmy wymienić więcej taktycznych niuansów. Trzeba docenić determinację, charakter i walkę do końca. Już chwilę wcześniej byliśmy blisko tego, by Zjawiński w swoim debiucie strzelił bramkę. Natomiast gol Patryka w końcówce dał nam zwycięstwo i pozytywnego kopa na ten tydzień, tym bardziej że w kolejnym meczu mierzymy się z liderem. Trzeba docenić przeciwnika, który szczelnie zablokował nam środek. Ten mecz nie był ładny, ten mecz trzeba było po prostu wygrać – mówił na pomeczowej konferencji Janusz Niedźwiedź (źródło: ).











