Maraton ligowy w Rosji nabiera tempa. Już we wtorek rozegrana zostanie druga czerwcowa seria spotkań w największym kraju świata. Nie zabraknie w niej starć na najwyższym poziomie. Kibiców z pewnością interesuje potyczka wicemistrza i aktualnego lidera rozgrywek, CSKA Moskwa, z zajmującym drugie miejsce Anży Machaczkała.
Gdyby ta potyczka rozgrywana była pod koniec zeszłego roku, kwestia trzech punktów rozstrzygnięta zostałaby dawno przed meczem. Murowanym faworytem do zgarnięcia pełnej puli byliby „Wojskowi”. Na chwilę obecną podopieczni Leonida Słuckiego nadal są głównym kandydatem do odniesienia zwycięstwa, lecz kwestia ich wygranej nie jest już taka pewna. Anży w trwającym sezonie nie jest już chłopcem do bicia. Trenerowi Gadżiegmu Gadżijewowi udało się na Kaukazie zbudować bardzo dobrze rozumiejący się zespół, który stał się jedną z rewelacji rozgrywek. Drugie miejsce w tabeli po 12 kolejkach nie jest już dziełem przypadku. Jednak to w klubie z Moskwy można liczyć na usługi o wiele lepszych piłkarzy. Zawodnicy z Machaczkały klasą, potencjałem i umiejętnościom piłkarskim zdecydowanie ustępują swoim rywalom, wśród których można spotkać między innymi Seydou Doumbię, Keisuke Hondę i Ałana Dzagojewa.

Biorąc pod uwagę aktualnie prezentowaną formę, przewagę zyskują „Wojskowi”. Od półtora miesiąca, czyli od derbów ze Spartakiem, nie ponieśli oni porażki. Zdarzyły im się dwa remisy: ligowy z Dynamem oraz pucharowy z „Czerwono-białymi”, a po nich podopieczni Leonida Słuckiego notowali same zwycięstwa. Jedno z nich przyniosło moskwianom Puchar Rosji. Nieco gorzej pod tym względem wygląda sytuacja Anży. Piłkarze z Kaukazu grają w kratkę. Potrafią odprawić z kwitkiem zarówno słabego Spartaka Nalczik, jak i silny Lokomotiw. Potrafią również ponieść porażkę z kiepsko spisującym się Terekiem. Jednak już niejednokrotnie w tym sezonie pokazali, że są bardzo niewygodnym rywalem. Wygrać udało im się nie tylko z „Parowozem”, ale ich wyższość musiał również uznać Spartak.
Nieco w cieniu konfrontacji na szycie pozostaje starcie ligowych gigantów. W Kazaniu dwukrotny czempion z ostatnich lat, Rubin, podejmie moskiewskie Dynamo. W przypadku tego spotkania wskazanie faworyta sprawia już sporo problemów. Forma obu drużyn w trwających rozgrywkach jest bardzo nierówna. „Biało-niebiescy”, którzy ostatnio ledwo uratowali remis z Zenitem, wygrywali ze słabymi Kryljami i Krasnodarem, ale pozwolili sobie również na porażkę z Rostowem i remis z Amkarem. Rubin pod tym względem wcale nie jest lepszy. Dowodem na nie najlepszą dyspozycję graczy Kurbana Bierdyjewa jest ostatni podział punktów ze Spartakiem czy wcześniejsze z Lokomotiwem i Amkarem. Przewaga Rubinu tkwi w osobie trenera. Opiekun kazańczyków ma niemałe doświadczenie w prowadzeniu drużyny i niewątpliwie potrafi wymyślić taktykę, której realizacja może przynieść sukces. Jednakże Dynamo dysponuje personalnie lepszym składem. Zdecydowanie lepiej prezentuje się moskiewska formacja ofensywna z Aleksandrem Kokorinem, Kevinem Kuranyim i Andrijem Woroninem. W przypadku dwukrotnych mistrzów Rosji Aleksiej Miedwiediew i Igor Liebiedienko raczej nie spełniają pokładanych w nich oczekiwań. Wynik tego spotkania pozostaje sprawą otwartą i zwycięstwo którejkolwiek z drużyn nie powinno sprawić niespodzianki.










