Werder zremisował z Freiburgiem


Ostatni w tabeli Bundesligi Freiburg po dość zaciętym meczu zremisował z Werderem Brema 2:2. Na uwagę zasługuje fakt, że na listę strzelców dwukrotnie wpisał się Claudio Pizarro.


Udostępnij na Udostępnij na

Goście do tego spotkania podchodzili w bardzo osłabionym składzie. Wiele kontuzji i kartek wykluczyło aż dwunastu podopiecznych Thomasa Schaafa. Próżno było jednak w pierwszej jedenastce szukać nazwiska wracającego po kontuzji Sebastiana Boenischa. Przed meczem drużyna Freiburga zajmowała ostatnie miejsce w tabeli Bundesligi, natomiast Werder plasował się na szóstej pozycji.

W pierwszych piętnastu minutach meczu gra toczyła się w szczególności w środkowej części boiska. Po upływie kwadransa inicjatywę przejęli piłkarze Werdera. Pochwalili się oni między innymi bardzo składną akcją, po której jednak Claudio Pizarro nie był w stanie skierować piłki do siatki rywali. Peruwiańczyk jednak nie załamał się i w 29. minucie potwierdził, że jest w doskonałej formie strzeleckiej. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska piłkarz nie wahał się ani chwili i strzałem z pierwszej piłki nie dał szans Oliverowi Baumannowi.

Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było jednak czekać zbyt długo. Wszystko za sprawą kapitana Cedrica Makiadi, który wykorzystał błąd w kryciu obrońców Bremy i po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bez problemów skierował piłkę głową do siatki rywali. Po tej bramce piłkarze Freiburga starali się pójść za ciosem i do przerwy schodzić przynajmniej z przewagą jednej bramki. W ich poczynaniach zabrakło jednak podań, które mogłyby otworzyć drogę do strzelenia drugiego gola.

Drugą połowę meczu zdecydowanie lepiej rozpoczęli zawodnicy Werderu. Trener Schaaf, pomimo wielu kontuzji swoich podopiecznych, powinien dziękować niebiosom, że jego najlepszy strzelec, a więc Claudio Pizarro, nie jest trapiony przez kontuzje. Reprezentant Peru po zaledwie trzech minutach od rozpoczęcia gry po technicznym strzale po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Był to już piętnasty gol w sezonie byłego zawodnika Bayernu Monachium i Chelsea Londyn. Chwilę później mogło być już 1:3, jednak piłka, zamiast wpaść do siatki, tylko obiła słupek bramki strzeżonej przez Baumanna.

Piłkarze Freiburga zdołali ocknąć się dopiero w okolicach 65. minuty. Tim Wiese musiał być bardzo skoncentrowany, aby nie dać się zaskoczyć przeciwnikom, a szanse ku temu były spore. Najpierw szczęścia w polu karnym próbował Erik Jendrisek, następnie Jan Rosenthal. Te próby okazywały się jednak wciąż nieskuteczne. W końcu sprawę w swoje ręce wziął 21-letni pomocnik, Jonathan Schmid, który po przebiegnięciu kilku metrów z piłką znalazł się w okolicach rogu pola i posłał piłkę do siatki nad golkiperem Bremy.

W dalszej części meczu można było dojść do wniosku, że zawodnikom Werdera zdecydowanie odpowiada ten bramkowy remis. Pod koniec spotkania zdecydowanie częściej przy piłce byli piłkarze Freiburga, jednak nic z tego nie wynikło i po 90 minutach gry na świetlnej tablicy widniał wynik 2:2.
 

Komentarze
~Tom d (gość) - 14 lat temu

Jebač slabych werder

Najnowsze