Niezłe widowisko obserwowali fani zgromadzeni na Weserstadion w Bremie, gdzie miejscowy Werder podejmował Hannover 96. Gospodarze pokonali przyjezdnych 3:0, dzięki czemu umocnili się na szóstym miejscu w tabeli. Gole strzelali Claudio Pizarro, Sebastian Prodl i Marcus Rosenberg. Pół godziny na boisku spędził reprezentant Polski Artur Sobiech.
Od początku spotkania widać było, że czeka nas dobre widowisko – zarówno gospodarze, jak i goście nie mieli zamiaru się oszczędzać i ostro atakowali bramkę przeciwnika. W 13. minucie przed szansą stanął Zlatko Junuzović, jednak uderzenie głową austriackiego pomocnika z łatwością wyłapał Ron-Robert Zieler. Po paru sekundach akcja przeniosła się na drugi koniec boiska, gdzie z kolei klasę potwierdził Tim Wiese – rajd lewą stroną boiska przeprowadził Konstantin Rausch, który wrzucił piłkę w pole karne wprost na nogę Didiera Ya Konana. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej z trzech metrów trafił jednak prosto w Wiese, który dobrze wiedział, jak się ustawić. Z chęcią dobitki biegł już Mohammed Abdellaoue, ale szybciej do futbolówki dopadł Sokratis Papastathopoulos i wyekspediował ją w powietrze, zażegnując niebezpieczeństwo.

W 18. minucie doszło do pierwszej zmiany – kontuzjowanego Marco Marina zastąpił Mehmet Ekici – co okazało się bardzo dobrą decyzją szkoleniowca. Turecki pomocnik znacznie ożywił poczynania bremeńczyków i co więcej, pozwolił im wyjść na prowadzenie. W 31. minucie młody pomocnik dobrze dośrodkował z rzutu wolnego, w polu karnym przepychankę z Karimem Hagguim wygrał Claudio Pizarro i płaskim strzałem pokonał zaskoczonego Zielera. Chwilę wcześniej na prowadzenie mogli wyjść goście, ale świetną sytuację zmarnował Lars Stindl, który w sytuacji sam na sam z golkiperem bremeńczyków posłał piłkę dobre trzy metry obok słupka. Pod koniec pierwszej połowy zawodnicy Hannoveru przycisnęli gospodarzy, chcąc jeszcze przed przerwą doprowadzić do wyrównania, ale ani Sergio Pinto, ani Christian Pander nie potrafili pokonać dobrze dysponowanego tego dnia Wiese. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania rezerwowy bramkarz reprezentacji Niemiec jeszcze raz popisał się dobrą interwencją – tym razem obronił strzał Stevena Cherundolo z kilku metrów.
Tuż po przerwie znowu dał znać o sobie Mehmet Ekici i jego świetnie bite rzuty wolne – tym razem dokładne dośrodkowanie Turka wykorzystał Sebastian Prodl i silnym strzałem głową podwyższył wynik na 2:0. Trzeba przyznać, ze fatalnie sędziował Christian Dingert, który co raz podejmował błędne decyzje, psując tym niezłe widowisko. Prawdziwy popis nieudolności sędzia zaprezentował jednak w 54. minucie, kiedy to niesłusznie zagwizdał pozycję spaloną gracza Werderu – nie dość, że Ekici na spalonym nie był (miał jeszcze dobre półtora metra zapasu), to jeszcze podanie dostał od zawodnika Hannoveru, co samo w sobie wyklucza możliwość ofsajdu. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze – dokładnie kilka sekund później gospodarze strzelili gola na 3:0. Kolejny błąd defensywy gości wykorzystał Marcus Rosenberg i leciutkim strzałem po ziemi umieścił piłkę w bramce.









