„Nowa miotła” w West Bromwich Albion nie pomogła. Pepe Mel w swoim debiucie jako trener „The Baggies” zremisował z Evertonem 1:1. Dla „The Toffees” gola zdobył Kevin Mirallas, natomiast dla gospodarzy meczu – Diego Lugano.
Pepe Mel przed meczem zapowiadał, że pomimo krótkiego okresu jego pracy z piłkarzami z The Hawthorns, kibice zobaczą dużo lepiej grającą w piłkę drużynę niż w poprzednich meczach i z Evertonem będą grać o trzy punkty. Słowa Hiszpana po części się sprawdziły. Gospodarze grali ładniejszy futbol, lecz nie był znacząco lepszy.

Pierwszą groźną sytuację kibice zgromadzeni na stadionie mogli zobaczyć w 10. minucie spotkania. Bryan Oviedo zdecydował się na strzał zza pola karnego, ale piłka minimalnie poleciała nad poprzeczką. Dwie minuty później bliski zdobycia gola był ponownie Oviedo. Z lewego skrzydła Lukaku zagrał piłkę do niekrytego Oviedo, który wszedł z piłką w głąb pola karnego i oddał strzał, tym razem po ziemi, ale znów minimalnie niecelny. W 14. minucie groźną sytuację stworzyli z kolei gospodarze. Autorem groźnego strzału, który minął nieznacznie prawy słupek bramki strzeżonej przez Howarda był Nicolas Anelka. Po tej sytuacji żadna z drużyn nie stworzyła żadnej groźnej akcji aż do 41. minuty. Właśnie w tej minucie Everton objął prowadzenie. Sylvain Distin podaniem z głębi pola uruchomił Romelu Lukaku, Belg kapitalnie zgrał piłkę głową do wbiegającego w szesnastkę Kevina Mirallasa, a ten precyzyjnym, płaskim strzałem pokonał Bena Fostera. Po tej bramce gospodarze do końca pierwszej połowy nie zdołali zdobyć bramki wyrównującej i do szatni „The Toffees” schodzili na prowadzeniu.
W drugiej połowie pierwszą groźną akcję przeprowadzili piłkarze West Bromwich Albion. Dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej części meczu, Nicolas Anelka z prawej flanki ładnie zacentrował na szósty metr do Victora Anichebe, który oddał strzał z szóstego metra, ale piłki w bramce nie umieścił, gdyż bardzo dobrą interwencją popisał się Tim Howard. Kolejna groźna sytuacja w tym meczu zakończyła się bramką. W 75. minucie gospodarze zdobyli bramkę na 1:1. Jak później się okazało – na wagę remisu. Diego Lugano po znakomitym podaniu, umieścił piłkę w prawym górnym rogu bramki. W doliczonym czasie gry piłkarze Evertonu zdobyli gola, którego jednak sędzia główny nie uznał. Jak pokazały powtórki telewizyjne – prawidłowo. Sylvain Distin, który skierował piłkę do siatki, był na pozycji spalonej. Zaraz po tej akcji sędzia prowadzący mecz, Michael Oliver, zakończył spotkanie.











