Bologna wygrała na własnym boisku z Catanią 1:0, a jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył Daniele Portanova. Goście przez większą część meczu grali w dziesiątkę, już w 22. minucie meczu czerwoną kartką ukarany bowiem został Pablo Alvarez.
Mecz bardzo dobrze mogli rozpocząć piłkarze Catanii. Już siedem minut po rozpoczęciu meczu cieszyli się oni bowiem ze zdobycia bramki. Radość ta nie trwała jednak długo, ponieważ Maxi Lopez znalazł się na pozycji spalonej. Kilka chwil później niecelny strzał oddał natomiast Alejandro Gomez. W 22. minucie spotkania miała miejsce sytuacja, która odmieniła cały jego przebieg. Pablo Alvarez faulował Albina Ekdala, za co sędzia ukarał go drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Od tej pory przeważający wcześniej goście musieli sobie radzić w dziesiątkę. Po kilku minutach dobry strzał z rzutu wolnego oddał Marco Di Vaio. Uderzenie najlepszego snajpera Bologny zdołał obronić Mariano Andujar. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy Catanii groziła utrata kolejnego zawodnika. Ledesma poślizgnął się i w groźnej sytuacji faulował Di Vaio. Sędzia uznał, że faul nie był umyślny i nie ukarał indywidualnie zawodnika gości. Minutę później Bologna wyszła na prowadzenie. Diego Perez dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, a piłkę do siatki skierował z sześciu metrów Daniele Portanova. Jeszcze przed przerwą do wyrównania mógł doprowadzić Francesco Lodi, ale dobrą interwencją popisał się Emliano Viviano.
Tuż po wznowieniu gry Riccardo Meggiorini zagrał dobrą piłkę do Di Vaio, lecz napastnik Bologny uderzył wprost w bramkarza rywali. W 66. minucie meczu powinno być 2:0, ale Meggiorini nie dostrzegł zupełnie niepilnowanego w polu karnym Di Vaio. Bologna spotkanie to również kończyła w osłabieniu, dziewięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Ekdal doznał bowiem urazu, który uniemożliwiał mu dalszą grę, a trener gospodarzy już wcześniej wykorzystał wszystkie zmiany. Catania nie rezygnowała z prób wyrównania, a nad poprzeczką strzelał wprowadzony w drugiej części gry Martinha. Kontuzji doznał również Moras, przez co gospodarze musieli grać praktycznie w dziewiątkę. Ledwo poruszający się po boisku Ekdal był bliski przesądzenia losów spotkania po uderzeniu z ostrego kąta, ale nie trafił w światło bramki. Ostatnią okazję do wyrównania zmarnował Adrian Ricchiuti, który z siedmiu metrów niecelnie uderzał głową. Bologna wygrała więc bardzo ważny mecz z Catanią 1:0.










