Według wczorajszych doniesień Jakub Wawrzyniak mógł zasilić drużynę Herthy Berlin. Tak się jednak nie stało, a Wawrzyniak niespodziewanie dla wszystkich wybrał ofertę Panathinaikosu Ateny. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie fakt, że Panathinaikos wczoraj wieczorem zgłosił się po lewego obrońcę, a dziś ta oferta została zaakceptowana.
Legia w tym okienku transferowym miała się wzmocnić lub ewentualnie „łatać dziury”. Tymczasem pozbywa się swojego mocnego punktu w formacji defensywnej.
Wawrzyniak nie zastanawiał się długo. Gdy wczoraj w nocy Legia uzgodniła warunki z greckim klubem, dziś wyleciał z Hiszpanii do Aten, aby uzgodnić indywidualne warunki kontraktu. Nieznana jest kwota transferu, ale dzisiejsza prasa pisze, że Wawrzyniak został sprzedany za minimum 500 tysięcy euro, a maksimum za półtora miliona euro.
Mimo że Legia straciła reprezentanta Polski, jest tu jednak jeden mały plus. Niedawno Mirosław Trzeciak mówił, że Legia zapłaci za zawodnika tylko wtedy, gdy będzie miała pieniądze ze sprzedaży swoich graczy. Teraz je ma i ciekawe, czy dobrze to wykorzysta, bo jeśli nie, to znów kibice Legii będą mieli powód do konfliktu.










