Po okropnej kontuzji zerwania ścięgna Achillesa, której David Beckham doznał w niedzielę, większość kibiców, mediów, ale przede wszystkim lekarzy postawiła już krzyżyk na występie „Becksa” na mistrzostwach świata w RPA. Tyle, że przed ośmiu laty angielski pomocnik też długo leczył poważny uraz, a mimo to wrócił zarówno do zdrowia jak i formy. Dlaczego więc teraz sytuacja nie miałaby się powtórzyć?
W kwietniu 2002 r. DB został brutalnie sfaulowany przez Aldo Duschera, w rewanżowym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów, Manchester United – Deportivo La Coruna. Argentyńczyk wślizgiem chciał powstrzymać szarżującego Anglika, ale zamiast w piłkę, z impetem trafił w jego nogę. Efekt brutalnego wejścia Duschera? Złamana kość śródstopia i perspektywa nawet półrocznej przerwy w grze. Beckham jednak już w maju wrócił do pełni sił. Choć nie był w stanie pomóc MU w walce o triumf w Champions League i Premiership, to jednak na mundial do Korei Płd. i Japonii pojechał w dobrej dyspozycji, doprowadzając synów Albionu do ćwierćfinału MŚ, gdzie dopiero lepsza okazała się Brazylia. Najistotniejsze jest jednak to, że David szybko wrócił do gry, a przecież kontuzji doznał w środku kwietnia, a nie, jak teraz, w marcu. No i mistrzostwa globu zaczynały się szybciej, bo już 31 maja, zaś Anglicy swój pierwszy mecz rozgrywali dzień po uroczystej inauguracji mundialu. Teraz MŚ zaczynają się dopiero 11 czerwca, czyli dokładnie wtedy, kiedy azjatycki mundial był już na półmetku fazy grupowej. Piłkarze Fabio Capello pierwszy raz na murawę wybiegną 12 czerwca i chociaż wydaje się to jedynie mrzonką i pobożnym życzeniem, to jednak istnieje cień szansy, że Beckham jednak pojedzie jeszcze do RPA. Rokowania lekarzy nie wróżą jednak dobrze realizacji marzeń pomocnika AC Milan.
– Potrzebne są mu co najmniej trzy miesiące, by mógł ponownie zacząć kopać piłkę, a kolejny miesiąc, by odzyskał formę i pełną moc w nogach – przyznał profesor Sakari Orava, który w poniedziałek przeprowadził operację kontuzjowanej nogi „Becksa”. Anglik tuż po niej opuścił szpital wraz z programem długiej i żmudnej rehabilitacji przygotowanej przez wspomnianego profesora.
Po doznaniu ciężkiej kontuzji nietrudno zgadnąć, w jakim nastroju jest DB. Jego agent, Simon Oliviera, zaprzeczył jednak, że Anglik chce zakończyć karierę, o czym donosiły niektóre brytyjskie media:
– David jest oczywiście przybity urazem, ale to bzdura, że chce zakończyć karierę. Nawet jeśli koło nosa przejdą mu mistrzostwa świata, wciąż będzie chciał dalej grać w piłkę.
Wiceprezydent „Rossonerich”, Adriano Galliani, już zapowiedział, że ACM zrobi wszystko, aby ściągnąć Beckhama do Mediolanu na stałe, bez konieczności ciągłych wypożyczeń z Los Angeles Galaxy. Sam Beckham na razie niewiele mówi o swojej ciężkiej sytuacji. Na oficjalnej stronie umieścił w poniedziałek tylko krótki komunikat, że przebywa w Finlandii. Podziękował też za wszystkie słowa wsparcia oraz wyznał, że liczy na szybki powrót do zdrowia. W Anglii tymczasem na dobre rozgorzała dyskusja, czy w wypadku absencji „Becksa” na MŚ, będzie to wielka strata dla synów Albionu.










