Na pięć kolejek przed końcem sezonu zasadniczego na razie nie ma w naszej lidze niczego pewnego. Starcie Piasta z Podbeskidziem dla gospodarzy może być ostatnią szansą na włączenie się do gry o ósemkę, a dla gości – o zachowanie szans na utrzymanie.

Gospodarze należą do najsłabiej punktujących w rundzie wiosennej. Dwie porażki i remis byłyby do przetrawienia (w końcu Piast uległ będącym w czubie Wiśle i Lechowi), jednak fanów zespołu z Gliwic musi dołować styl, w którym gra ich ekipa. Fatalna skuteczność, ofensywna indolencja i dziurawa obrona tworzą fatalny obraz ekipy, która nijak nie nawiązuje do poziomu zespołu, którym „Piastunki” były rok temu. Walka o utrzymanie to w tej chwili jedyny, realny pod względem sportowym cel dla ekipy Marcina Brosza, ale jeśli jutro przyjdzie przełamanie, może okazać się, że gliwiczanie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Sytuację w Bielsku-Białej najłatwiej scharakteryzować stwierdzeniem, iż „jest kiepsko, ale stabilnie”. „Górale” nie przegrali meczu w tym roku, zaliczyli dwa remisy i zwycięstwo nad Widzewem, który jest głównym rywalem w walce o utrzymanie. Mimo to drużyna trenera Leszka Ojrzyńskiego cały czas znajduje się w strefie spadkowej, a odpowiedzialna za ten stan rzeczy jest głównie świetna wiosną dyspozycja Zagłębia Lubin i przełamanie Śląska Wrocław. Jednak jeśli bielszczanie konsekwentnie będą grali swoje i punktowali, utrzymanie po 37. kolejce wcale nie rysuje się w kategoriach sience-fiction.

– Zdajemy sobie sprawę, że mamy gorszy okres, ale mamy dobry, ambitny zespół i od początku chcemy narzucić swoje tempo i styl gry, żeby wygrać mecz. Chcemy stwarzać więcej sytuacji. Ostatnio nie mieliśmy ich zbyt wielu, co było widać przeciwko Wiśle i Lechowi. Chcemy to zmienić, szybciej odbierać piłkę na połowie przeciwnika i grać bardziej agresywnie. Musimy zagrać zdecydowanie inaczej niż w Poznaniu, różne opcje bierzemy pod uwagę, planujemy też zmiany personalne. Nie bawimy się w psychologię, dobrze wiemy, jakie są względem nas oczekiwania i zamierzamy je spełnić – powiedział Marcin Brosz przed jutrzejszym meczem.
Jeśli damy przemówić historii, zdaje się, że Podbeskidzie nie ma szans w jutrzejszym starciu. Na piętnaście spotkań pomiędzy oboma zespołami, gliwiczanie zwyciężali aż 10 razy. Reszta spotkań to trzy remisy i dwa zwycięstwa „Górali”. Bielszczanie ostatni raz wygrali w Gliwicach w sezonie 2006/2007, a dodatkowo, w obecnych rozgrywkach z wyjazdów ani razu nie wywieźli kompletu punktów. Wyjazdowy bilans podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego to 4 remisy i 7 porażek, jednak, jak powszechnie wiadomo, statystyki nie grają. Niech przemówi boisko!











