Aleksandar Vuković zapewnił Koronie Kielce remis z Wisłą Kraków strzałem z rzutu wolnego w ostatnich sekundach spotkania. Serb nie czuje się jednak bohaterem i podkreśla zasługi całego zespołu w osiągnięciu korzystnego wyniku.
Czujesz się bohaterem?
Na pewno jest miło, gdy się strzela taką bramkę, praktycznie w ostatnich sekundach, dającą cenny punkt, ale nie ma tu co mówić o bohaterstwie, bo uważam, że cała drużyna walczyła i dążyła do tego, by ten mecz wygrać. W końcu go zremisowaliśmy, ale mogliśmy go też przegrać, co najważniejsze jednak, po walce. Myślę, że o to chodzi.
Podchodząc do rzutu wolnego, myślałeś o rzucie wolnym wykonywanym przy Reymonta jesienią?

Bardziej przypominała mi się sytuacja z treningów, kiedy w żartach ustawiałem piłkę, mówiąc, że jest 90. minuta meczu i trzeba strzelić. Kiedy sędzia odgwizdał faul, pomyślałem o tym. Okazało się, że takie małe marzenia się spełniają.
Korona chyba stworzyła w tym meczu więcej sytuacji, niż we wszystkich pięciu poprzednich razem wziętych…
Musiałbym zobaczyć statystyki, żeby dokładnie się do tego ustosunkować, ale już na gorąco można powiedzieć, że mecz był dobry w naszym wykonaniu. Drużyna na tle naprawdę mocnego przeciwnika nie wyglądała gorzej i uważam, że zasłużenie nie przegraliśmy tego meczu.
Chcieliście tym samym pokazać, że nie ma konfliktu między Wami a trenerem Sasalem?
Nigdy nie bawiłem się w podobne intrygi. Przez 10 lat mojego pobytu w Polsce starałem się budować wizerunek człowieka, który zawsze daje z siebie wszystko i wydaje mi się, że podobnie jest w Koronie. Wyniki są różne, ale to nie powód do snucia intryg. Dzisiaj zagraliśmy dla siebie, dla trenera, bo za kiepskie wyniki obrywaliśmy zarówno my, jak i on. Cieszę się, że nadchodzą dla nas, mam nadzieję, spokojniejsze dni.
Myślisz, że to był taki mecz przełomowy?
Myślę, że powinien być. Wyniki, jak już mówiłem, bywają różne, natomiast zawsze trzeba wymagać takiej gry. My sami od siebie również musimy wymagać, by w każdym spotkaniu w taki sposób starali się grać. Jeżeli się wygra, to bardzo dobrze, jeżeli się przegra, to człowiek lepiej taką porażkę przyjmuje.











