Już dziś swój udział w Euro od pojedynku z Anglikami rozpocznie reprezentacja Francji. Później czekać ją będą mecze z Ukrainą (15 czerwca) i Szwecją (19 czerwca). Jak wygląda francuski zespół przed zbliżającym się turniejem, jakie są jej plusy i minusy na trzy dni przed inauguracją? W telegraficznym skrócie postaram się to wszystko przybliżyć.
Plusy:
Optymalny wybór. Lepszego składu Laurent Blanc właściwie nie mógł wybrać i nie oznacza to, że wydelegowani piłkarze są złem koniecznym, o którym trudno powiedzieć, czy przyniesie sukces, lecz są grupą 23 naprawdę wyjątkowych sportowców. Z powodu kontuzji nie zostali wzięci pod uwagę Loic Remy (Marsylia), Abou Diaby i Bacary Sagna (obaj Arsenal Londyn). Jednak cała opinia publiczna nad Sekwaną jest zdania, iż ta drużyna ma olbrzymi potencjał, a żadna z decyzji Blanca nie wzbudza jakichkolwiek kontrowersji.

Magiczny duet. Franck Ribery i Karim Benzema, bo o nich mowa, to dwójka piłkarzy, których będzie musiała się obawiać w czerwcu każda europejska defensywa. Obaj są w wyśmienitej formie – Ribery zdobył trzy gole w trzech ostatnich sparingach Francuzów, Benzema dwa gole i asystę w minionym pojedynku przeciwko Estonii – i widać, że na boisku rozumieją się bez słów. – Dobrze się gra z Karimem. Potrafimy znaleźć siebie z zamkniętymi oczami – wyznał ten pierwszy. Dzięki nim potencjał ofensywny „Trójkolorowych” jest niezwykły, a gdy wesprzeć go jeszcze kilkoma innymi utalentowanymi i kreatywnymi zawodnikami, to o zdobywanie bramek nikt we Francji nie powinien się martwić.
Głodni sukcesu. Francja w poprzednich dwóch turniejach (ME w Austrii i Szwajcarii, MŚ w RPA) nie była w stanie nawet wyjść z grupy. Nad Sekwaną dawno już zapomniano, iż jeszcze w Niemczech udało się dojść do finału mundialu, a pod koniec ubiegłego wieku wywalczyć zarówno mistrzostwo Starego Kontynentu, jak i całego globu. Przyszło nowe pokolenie, w którym żądny sukcesu jest słynny rocznik ’87, który przed ośmioma laty wywalczył mistrzostwo Europy do lat 17, a dopiero teraz dochodzi do głosu w seniorskiej kadrze. Jest to ofensywny kwartet: Samir Nasri – Karim Benzema – Hatem Ben Arfa – Jeremy Menez. Każdy z nich jest w stanie odegrać istotną rolę w turnieju. – Oni nie byli aroganccy. Po prostu chcieli zostać mistrzami. Wciąż wspominam Nasriego, który tuż przed finałem powiedział: „Nie martw się trenerze, to trofeum jest nasze” – wyznał ówczesny szkoleniowiec młodzieżówki, Philippe Bergeroo. Czy Laurent Blanc po powrocie z Ukrainy będzie miał podobne anegdoty do opowiadania?
Na mundialu w RPA kapitanem „Trójkolorowych” był spokojny i niezbyt konfliktowy Patrice Evra. Może też właśnie charakteru brakowało ówczesnemu liderowi zespołu. Teraz ma być nim Hugo Lloris. Golkiper Lyonu, choć z pozoru jest bardzo zrównoważony, bez zadatków na lidera, to na boisku i w szatni dochodzi w nim do głosu prawdziwy duch walki – potwierdzają to wszyscy jego koledzy i trenerzy.










