Bruk-Bet Termalica Nieciecza bardzo przyzwoicie zaczęła sezon. Sześć punktów w trzech meczach i pięć zdobytych bramek to wynik, który przed rozpoczęciem rozgrywek ekstraklasy większość kibiców brałaby „w ciemno”. Spora w tym oczywiście zasługa trenera Czesława Michniewicza, do pochwał na jego cześć warto dodać tę najmniej oczywistą. Vladislavs Gutkovskis, człowiek, który pod wodzą nowego szkoleniowca może wreszcie robić to, co umie najlepiej, czyli strzelać bramki. Łotewski napastnik przychodził do klubu spod Tarnowa zimą 2016 roku. Oczekiwania wobec niego nie były małe, wszak mowa o chłopaku, który za nastolatka był królem strzelców Virsligi, z dorobkiem 28 goli w 34 meczach. Zanim jeszcze dołączył do Niecieczy, opisaliśmy go wraz z czwórką innych piłkarzy jako wiodący talent swojego kraju (o czym możecie poczytać tutaj). Rosły snajper miał być lekiem na nieskuteczność Termaliki, której włodarze, mając do dyspozycji tylko Wojciecha Kędziorę, postanowili dać Piotrowi Mandryszowi trzech graczy na pozycję numer dziewięć (oprócz Gutkovskisa jeszcze Stefana Nikolicia i Elvisa Bratanovicia).
Trzy niewypały…
Początki Łotysza w Bruk-Becie do najlepszych nie należały. Piotr Mandrysz w pierwszej kolejności zaufał Słoweńcowi Bratanoviciowi, dając mu rolę zmiennika polskiego weterana Kędziory. Ten odwdzięczył się tragiczną nieskutecznością i gwiazdorskim zachowaniem, szybko więc został odpalony (a latem pożegnał się z klubem). Chwilę później grać zaczął Gutkovskis, szkoleniowiec „Słoników” wystawiał jednak młodego piłkarza jako skrzydłowego. Było to o tyle dziwne, że wychowanek Skonto Ryga zupełnie nie ma aparycji i atutów do gry w bocznej strefie boiska. Wysoki, silny, uwielbiający fizyczne pojedynki Łotysz starał się, zbierał nie najgorsze recenzje, ale o mały włos razem z klubem nie spadł do I ligi…
W międzyczasie totalnym niewypałem okazał się obieżyświat Nikolić. Wysoki napastnik z węgierskim odpowiednikiem z Legii współdzielił jedynie nazwisko, a na jego boiskowe wyczyny w zasadzie nie dało się patrzeć bez skrywania twarzy w dłoniach. Wraz z jego odejściem i zmianą trenera zasadne stało się pytanie: co z atakiem Niecieczy?
Biały Lukaku
Odpowiedź przyszła bardzo szybko. Czesław Michniewicz w sparingach ochoczo testował swoich snajperów, równocześnie nie sygnalizując potrzeby transferu kogokolwiek na tę pozycję. Vladislavs Gutkovskis, ustawiany na swojej nominalnej pozycji, odblokował się w przedsezonowych test-meczach, zdobywając bramki niemal w każdym z nich. Szkoleniowiec Bruk-Betu nazwał go nawet w jednym z wywiadów „Białym Lukaku”, co wywołało oczywiście prześmiewcze reakcje internautów, było też szeroko komentowane przez dziennikarzy.











