Miał być lekarstwem na bramkarskie problemy Legii. Tymczasem minął ledwie ponad miesiąc i już poszedł w odstawkę. Patrząc na jego dyspozycję, nie dziwimy się. Niepewny, niedokładny w podaniach, praktycznie w każdym meczu prokurował gola dla rywala. W ten weekend miałby szansę zmierzyć się ze swoim byłym klubem Rakowem Częstochowa, w którym niejednokrotnie po meczach był bohaterem zespołu. Ale właśnie: był, bo Vladan Kovacević w Legii na razie jest olbrzymim niewypałem.
Najlepszy bramkarz PKO BP Ekstraklasy przez dwa sezony z rzędu. Szereg trofeów zdobytych z Rakowem Częstochowa. Wiele wspaniałych interwencji oraz cudownych meczów, w których Bośniak pokazywał swoją niepodważalną klasę, co poskutkowało transferem do Sportingu Lizbona.
Vladan Kovacević – w Sportingu może mu nie wyszło, ale Legii to nie zraziło
Legia Warszawa od początku sezonu miała spore problemy z doborem bramkarza. Zarówno Kacper Tobiasz, jak i Gabriel Kobylak nie stanowili gwarancji czystych kont oraz nie dawali oparcia formacji defensywnej. Początek rundy wiosennej także pokazał, że tutaj potrzebny jest kozak, i zdecydowano się sięgnąć po Vladana Kovacevicia, który w Rakowie przed transferem do Portugalii zapisał wspaniałą kartę w barwach tegoż klubu.
Choć Bośniak dla „Lwów” rozegrał ledwie 10 spotkań, a po raz ostatni wyszedł na murawę 5 grudnia 2024 roku, to wydawało się, że na pozycji bramkarza nie będzie potrzebował aż tyle czasu do przystosowania się do ligi, którą przecież tak dobrze znał i w której przez kilka ładnych lat brylował. Nic bardziej mylnego. Prawda okazała się brutalniejsza i mroczniejsza od najgorszych koszmarów kibiców „Wojskowych”.
Vladan Kovacević już w debiucie popełnił błąd
Już w debiucie z Piastem Gliwice jego złe wybicie po dośrodkowaniu poskutkowało golem, który ostatecznie pozwolił „Piastunkom” na zwycięstwo. Można to jeszcze było zwalić na karb pechowego debiutu, potrzeby złapania rytmu. Jednak przychodziły kolejne mecze, a gra Bośniaka w bramce się nie poprawiała.
Fatalne statystyki nowego golkipera Legii
Statystyki Vladana są druzgocące. W siedmiu dotąd rozegranych meczach puścił już 12 goli. Ma bardzo słaby procent obronionych strzałów – zaledwie 52%. Szybka kalkulacja i wychodzi nam na to, że tak średnio co drugi strzał w bramkę równa się golowi dla przeciwnika. Według oficjalnych statystyk ma trzeci najgorszy wynik w lidze.











